Wszystkie teksty w kategorii "Alkoholowe": 236
- « Poprzednie 10
- Strona: 6 z 24
- Następne 10 »
Autentyk czyli Wspomnienia Taternika:
"Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka.
Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić". Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęli "kłaść ściany" dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora..."
I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
"Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..."
- #5599
- Pkt: 660
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Rozmowa znajomego (Z) pod sklepem monopolowym z lekko "zmęczonym" panem (P):
Z: Widzę, że kaloryfer (na brzuchu) od piwka to pan ma...
P: Taaaa, ja to już mam bojler!
- #5565
- Pkt: 135
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Sytuacja ta wydarzyła się zeszłego roku w Krośnie. Policjanci z drogówki zostali wezwani do wypadku tira. Gdy dojechali na miejsce zastali leżącego w rowie ciężarowego DAF-a, który chwilę wcześniej wyjechał z pobliskiej stacji paliw. Wytaczający się z kabiny szofer powitał ich dziwnymi słowami:
- "Glina. Kumasz po polsku?"
Szybko okazało się, że jest przekonany, iż dotarł już do celu swej podróży czyli na Węgry. Z policyjnych ustaleń wynika, że jego samochód z grupą innych tirów jechał na Węgry po ładunek.
Cała grupa zatrzymała się na wspólny odpoczynek. Później konwój ruszył w stronę granicy, ale ta jedna ciężarówka została. Kierowca przyznał że na parkingu pił alkohol, a potem zasnął. Kiedy już wyruszył, nie ujechał wiele - wyjeżdżając z parkingu zawadził o paletę z kostką brukową i ozdobny duży kamień, trafiając w efekcie do rowu.
Być może gdy spał, śniło mu się, że dojechał już do celu. Stąd pewnie przekonanie, że jest na Węgrzech i zdziwienie czemu węgierscy policjanci tak dobrze mówią po polsku.
- #5531
- Pkt: 24
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Kilka lat temu grupka osób z naszej klasy, wraz z podobnymi grupkami z innych klas, udała się na wycieczkę do Poznania. Zakwaterowani zostali w porządnym hotelu z lodówkami w pokojach, na bodajże czwartym piętrze. Jako, że takiej okazji zmarnować po prostu nie można - szybko zapełnili jej wnętrze kilkoma butelkami z wysokoprocentową zawartością ;). Wieczorem zaczęła się imprezka w męskim gronie, przy kartach. Jak to zwykle bywa, butelki zaczęły się opróżniać w szybkim tempie, a kolejni gracze "odpadali" z dalszej gry... Jeden z Jegomościów o wyjątkowo słabej głowie (i, jak się miało wkrótce okazać, żołądku) skapitulował przed potęgą kieliszka bardzo wcześnie. Przy pomocy kolegów dowlókł się do wyrka i w pozycji embrionalnej przylgnął do ściany, kilka minut później przyozdabiając ją częściowo strawioną kolacją. Chwilkę później znowu poczuł potrzebę wydalenia zawartości żołądka, jednak tym razem podniósł się, a następnie kulturalnie zwymiotował do foliowego worka, który znalazł się w pobliżu Jego rąk, zawiązał elegancki supeł i wręczył jednemu ze swoich towarzyszy, ze słowami: "Zrób z tym coś". Jako, że kolega był także solidnie wstawiony, po chwili wahania (jak najbardziej dosłownego) podszedł do okna, wprawnym ruchem ręki je otworzył i... pozbył się problemu. Libacja trwała jeszcze trochę czasu, po czym wszyscy udali się spać.
Po śniadaniu cała grupa miała jechać zwiedzać miasto. Skacowani koledzy znaleźli się na zewnątrz nieco wcześniej i przypominając sobie wzajemnie wydarzenia minionej nocy ich uszu dobiegła podwórkowa łacina, rzucana z dziką pasją przez mężczyznę. Zafrapowani wychylili się zza rogu. Co zobaczyli? Faceta z rękami opartymi na biodrach, czerwonego Golfa i rzeczony worek, którego zawartość zafajdała całą maskę i przednią szybę...
- #5473
- Pkt: 80
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
W trakcie jednej z 18+tek kolegi wszyscy dobrze zabawili, i gdy przyszła już późna godzina w nocy postanowiliśmy pójść spać. Kolega udostępnił nam swoje łóżka. Wszyscy powalili się odrazu na wyrkach, a że znajomy który zorganizował imprezę nie miał już gdzie się położyć wpadł na pomysł aby położyć pod stołem na dywanie. Każdy się przespał i gdy nastał dzień pomału się budziliśmy. Powstawaliśmy pomału i włączyliśmy sobie tv. W pewnym momencie wrócili rodzice kolegi, każdy na kacu, a mieszkanie trochę zaśmiecone, wchodzą do pokoju, my grzecznym głosem dzień dobry. Oni odpowiedzieli i pytają się gdzie jest ich syn. W tym samym momencie się budzi pod stołem i ponurym głosem mówi:
- impreza udana, du.a niezaruchana, a posprzątać ktoś musi
- my wtedy w jeden śmiech a jego rodzice wyszli.
Po naszym wyjściu dostał swoją dolę wychowawczą od rodziców.
- #5354
- Pkt: 156
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Opowiem wam pewną historię, która wydarzyła mi się podczas mojego pobytu na Alscę tego roku. Zapewne większość z Was wie, że na Alasce dróg za dużo nie ma i dlatego bardzo popularne są samoloty. Latają wszyscy, są nawet taksówki powietrzne. Latałem więc i ja. Problem jest jednak, gdy wylot z Anchorage do Togiak (małej wioski) ma się wcześnie rano. Tak tez się złożyło, że z Denali Parku wróciliśmy około 1 w nocy i po całodziennej jeździe w samochodzie pozwoliliśmy sobie na trochę większe piwo (bo w USA wszystko jest duże), położyliśmy się późno spać i - zaspaliśmy. Fakt, na lot zdążyliśmy, ale na pokład wszedłem zaspany, zmęczony, głodny, spragniony itp.
Lecimy już sobie, ja nadal w letargu a tu idzie Stjułardessa i rozdaje coś. Doszła do mnie, pyta czy chce, ja oczywiście, że tak, w końcu jestem taki kurewsko głodny. Rozerwałem szybko torebeczkę, patrze dwa orzeszki. Dobre i to. Koleżanka siedząca obok mówi:
- Jak cheetosy (chrupki takie- przypomn. autora), więc ja pah jednego do buzi i żuje, żuje.
Koleżanka, kumpel i Eskimos (ludzie siedzący najbliżej mnie) patrzą na mnie z otwartą buzią a ja żuje nadal.
- Czemu oni się tak patrzą - myślę sobie - może jestem brudny?
- JAKIEŚ TAKIE K***A BEZ SMAKU - w końcu mówię do nich.
A oni w śmiech. Ja patrze a Błażej tego cheetosa w ucho sobie wsadził. Myślę, debil. Patrze na papierek a tam piszę, że to - zatyczki do uszów :)
- #5328
- Pkt: 410
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Ta historia wydarzyła się ponad 10 lat temu. Znajomy mojej siostry robił balet. Jego koleżce z osiedla wpadli na bardzo mądry pomysł i ze to były jego urodziny kupili mu w prezencie trumnę. Wszyscy się śmiali bo kto wpada taki pomysł żeby trumnę kupować. Po imprezie kiedy wszyscy już poszli ów organizator postanowił iść spać w tej trumnie. Jego rodzice wrócili dużo wcześniej niż było planowane i wyobraźcie sobie co się działo dalej. Jego matka mało nie dostała zawału. Najlepsze jest jednak to ze jubliat po wstaniu( kogo nie obudziłby krzyk matki która mysli ze jej syn nie żyje) powiedział tylko : Zachlałem się na amen...
- #5305
- Pkt: 290
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Impreza domowa, poszedłem do ubikacji skorzystać. Jako, że łazienka jedna, to jakaś biedna duszyczka, co poszła za mną, musiała poczekać. Kiedy wychodziłem ta duszyczka lekko już przysypiała. Na jej nieszczęście była to filigranowa kumpela, którą wziąłem na ręce i przełożyłem przez ramię wnosząc z powrotem na miejsce głównych obchodów, oznajmiłem:
- Eeeee!
- Co?
- Patrzcie, ktoś całkiem dobrą dupe na korytarzu zostawił :D
- #5251
- Pkt: -64
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Parę lat temu wracałem po jednej z alkoholowych imprez, starałem się jak najciszej dostać się do mojego pokoju co jakimś cudem się udało [do pokonania były drewniane strome schody :) ] Zachodzę do pokoju patrzę łózko już posłane [jak zawsze mama o wszystko zadbała i czeka na jakiś hałas który by oznaczał że jestem w domu i można już przyjść i mnie ochrzanić ]. Jakoś udało mi się zdjąć ubrania i położyć się do łóżka. Nie minęło 15 minut słyszę dzwoni komórka odbieram a tu krzyk żebym już wracał do domu, więc ja odpowiadam: Jestem w domu w pokoju w moim łóżku. I słyszę łomot drzwi od sypialni rodziców TUP TUP TUP TUP po drewnianej podłodze i ze złością otwierane moje drzwi. Wpada do pokoju zapala światło a ja na to: I co głupio teraz tak za darmo kogoś ochrzaniać :) Czerwona ze złości wyszła z pokoju a ja się śmiałem z tego jeszcze dobre kilkanaście minut hehe:)
- #5191
- Pkt: 61
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
Akcja ma miejsce na imprezie. Gość(G) tańczy w gronie dziewczyn. Nagle podbija do niego kumpel(K) i mówi:
(K): ej stary przedstaw mnie koleżankom..
(G): no dobra ..
(G): To jest Renata, to...
w Tym momencie (K) mu przerywa tekstem:
(K): Och.jołeś!! Renatę mi przedstawiać?? Nie ma tu jakiejś Asi, Kasi albo innej z normalnym imieniem?? Renata to moja babcia miała na imię!!!
Popłakałem się ze śmiechu. xD
- #5145
- Pkt: -109
- Alkoholowe
- +
- −
- Daj na fejsa
- « Poprzednie 10
- Strona: 6 z 24
- Następne 10 »
