Impreza domowa, poszedłem do ubikacji skorzystać. Jako, że łazienka jedna, to jakaś biedna duszyczka, co poszła za mną, musiała poczekać. Kiedy wychodziłem ta duszyczka lekko już przysypiała. Na jej nieszczęście była to filigranowa kumpela, którą wziąłem na ręce i przełożyłem przez ramię wnosząc z powrotem na miejsce głównych obchodów, oznajmiłem:
- Eeeee!
- Co?
- Patrzcie, ktoś całkiem dobrą dupe na korytarzu zostawił :D
