Autentyki - humor i rozrywka

Alkoholowe

W tej kategorii znajdziesz teksty związane z imprezami, efektem dnia następnego i akcjami podczas "odlotu". Tutaj powiedzenie "Polak potrafi" nabiera całkiem nowego znaczenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Alkoholowe.

Wszystkie teksty w kategorii "Alkoholowe": 236

Za dawnych czasów, kiedy to jeszcze z kolegą smakowaliśmy w niezbyt wygórowanych cenowo winach, wybraliśmy się do sklepu nocnego po wyżej wymieniony trunek. Kupowało się przez takie małe okieneczko - należało powiedzieć, co się chce, wtedy pan znikał między półkami i przynosił pożądany towar. Podchodzimy więc do tego okienka i mówimy:
- Dobry wieczór, prosilibyśmy Komandosa.
Wtedy miły pan zniknął gdzieś za rogiem i dobrą chwilę go nie było. Wrócił dzierżąc jakieś czasopismo w dłoni i powiedział:
- Niestety nie ma, ale jest "Żołnierz Polski". Może być?
Wyjaśniliśmy panu, że chodzi nam o napój, a nie o gazetę, ale niestety nie miał w asortymencie. Nie pamiętam, co wzięliśmy wtedy, ale Komandos to jedyne wino, które ma swoją gazetę!

Autentyk opowiedziany przez kolegę.
Ów kolega jechał sobie tramwajem w ciepły dzień. Brakowało siedzacych miejsc. Miejsce stojące zajmował sobie m.in. pijaczek, trzymał się górnej rurki, bujal się tak na lewo i prawo. Obok pijaczka 'podwiesila' sie kobieta z owłosioną pachą. Komentarz podpitego pana: 'TE, BALETNICA! A TA NÓŻKA TO NIE ZA WYSOKO?'

Podczas melanżu, już nieco wstawieni imprezowicze (a było to same męskie grono) oglądają telewizję (kanał dla dorosłych). Pewien kolega znalazł ciemne okulary. Nałożył je i kaptur na głowę i mówi do innych:
- Ha! Teraz jestem chuligan.
W tym momencie z telewizji słychać:
-Wyglądasz jak dziwka.
Chłopaki mało się nie posikali ze śmiechu.

Hah... To było jakiś czas temu, zaraz po tym jak zdałem prawko:) Oczywiście moi koledzy wyciągnęli mnie na melanż ( ich melanż, ponieważ ja prowadziłem auto, gdyż byłem świeżym kierowcą i muszę zdobywać doświadczenie na drodze )... To było w małej miejscowości, ale na tyle dużej, że miała ona już własny posterunek policji:) To właśnie przy nim działa się ta piękna akcja:) Koledzy już ładnie pijani... można by rzec nawaleni, prowadzą się we czwórkę bo sam to raczej żaden z nich nie dałby rady iść:) Ja szedłem kawałek za nimi bo było mi wstyd się z takimi pijokami (sic!) prowadzić:) Nagle jednemu z (K)olegów zachciało się siusiu akurat przy tym nieszczęsnym posterunku...:/ No i idzie pod ścianę i leje... leje... leje, aż wychodzi (P)olicjant... I na dzień dobry:
P - dobry wieczór, posterunkowy (taki i taki), dokumenty Pana poproszę.
K - no sieeeeemanoooooo... Poczeka pan chwilkę? Tylko się odleje...
P - za to lanie pod ścianę będzie mandat 50zł
K - Coooooo? No to pan wypisz 100 bo zaraz będę sraćććć...

Reszta kolegów jak to usłyszała nagle wytrzeźwiała hah... a ja jako trzeźwy, poszedłem wytłumaczyć kolegę... Skończyło się upomnieniem, ale kolega następnego dnia ze szczotką musiał wysprzątać cały plac posterunku:)

Kierowca TIRa wiózł do nas na hurtownie wina, pryty. Zdarzyło się tak, że gdzieś w lesie stracił panowanie nad ciężarówką i wylądował w rowie. To wino się porozbijało - prawie cały towar poszedł na straty i soczyście się lał z przyczepy. Kierowca załamany zadzwonił po pomoc. Czeka z rozłożonymi rękami, a tu idzie żul i pyta co się stało. Ten mu opowiedział i mówi:

K: Pij pan z tego i tak już nic nie będzie...

Ten to pije, przyjechała policja. Żul ledwo na nogach się trzyma. Gliniarze do niego mówią:

G: Panie idź pan już stąd!

Ż: Spierrrrrrdalajcie tu jest jeszcze tyle do wypicia!!!!!!

Kiedyś z kumplami wpadliśmy na pomysł, aby zrobić sobie prawdziwy melanż. No to wszyscy kombinują gdzie by go zrobić. Ostatecznie zdecydowaliśmy się, aby zrobić go u kumpla w bloku. Dżampra na całego, wszyscy mają nieźle wypite, hałas aż z sufitu leci. Jako że dużo browarów obaliłem, poszedłem do klopa się odlać. Dobrze miałem wypite, to z trudnością dotarłem do WC i podpierając się robię swoje. Nagle słyszę mocne pukanie w drzwi ubikacji. Kumpel z trudnością mówi przechlanym głosem:
- Wyłaź bo zapaskudzę korytarz, a ja na pewno tego nie posprzątam.
Wtedy, nagle strzelił mi do głowy głupi pomysł, aby otworzyć i szybko położyć się do wanny, by móc zobaczyć kolegi minę jak zobaczy że w kibelku nikogo nie ma. Jak postanowiłem tak zrobiłem.
Gościu wpada, rozgląda się na boki i puszcza pawia.... do wanny (choć byłem pewny że opróżni się do kibla, bo stał bliżej). Po czym wypala:
- Ale masz głupią minę ;D

Pewnego razu pilem ze znajomymi wodeczke w plenerze z jednego kieliszka.
Kolega polewa dziewczynie kieliszka z "górką" :)
Ona na to - Nie no co Ty za dużo mi nalales
On na to- Za dużo?? To sobie upij!

Jesteśmy ze znajomymi nad wodą. Wakacje, ciepło, piwo się leje litrami. Śpimy w namiotach. Sączymy sobie piwo, gdy koleżanka woła swojego chłopaka do namiotu w wiadomym celu:
- Andrzej, chodź na chwilę do namiotu!
Kolega oczywiście nie miał ochoty, więc odburknął:
-Nie chce mi się.
Koleżanka nie dała za wygraną i zawołała:
-Andrzej! Coś się w namiocie zepsuło!
On jakby niby nic, poważnym głosem powiedział:
- A co się k..wa w namiocie mogło zepsuć?!
I Koleżanka zamknęła się w namiocie, ale i tak później do niej poszedł.

Policjanci z jednego z podwarszawskich miast dostali informację, że poszukiwany przez nich jegomość ukrywa się w barakowozie na przedmieściach. Gdy przybyli na miejsce zastali tam grupę kilku mężczyzn kręcących się wokół stołu, na którym stała wódka.
Mężczyźni ci kategorycznie zaprzeczyli, jakoby poszukiwany przebywał w tej okolicy, ale uwagę policjantów przykuł jednak tajemniczy mebel - niezbyt równy i niewymiarowy przykryty obrusem stół.
Intuicja nie myliła funkcjonariuszy - gdyż pod obrusem zobaczyli... plecy mężczyzny, który udawał mebel. Gdy obrócił głowę, okazało się, że to poszukiwany i w ten sposób "Człowiek-stół" trafił do aresztu.

Impreza w domu, towarzystwo ogólnie alkoholowo rozbawione, wiadomo, jak na imprezie - głośno. A że mieszkanie w bloku, ktoś z sąsiadów najwyraźniej nie wytrzymał i zadzwonił po interwencję. Pukanie do drzwi, gospodarz gdzieś się zapodział, kumpel podchodzi do drzwi i nawiązuje się taki dialog (przez zamknięte drzwi):
K: Kto tam?
P: Policja.
K: Co chcecie?
P: Pogadać.
K: A ilu was jest?
P: Dwóch.
K: To pogadajcie między sobą. xD