Kierowca TIRa wiózł do nas na hurtownie wina, pryty. Zdarzyło się tak, że gdzieś w lesie stracił panowanie nad ciężarówką i wylądował w rowie. To wino się porozbijało - prawie cały towar poszedł na straty i soczyście się lał z przyczepy. Kierowca załamany zadzwonił po pomoc. Czeka z rozłożonymi rękami, a tu idzie żul i pyta co się stało. Ten mu opowiedział i mówi:
K: Pij pan z tego i tak już nic nie będzie...
Ten to pije, przyjechała policja. Żul ledwo na nogach się trzyma. Gliniarze do niego mówią:
G: Panie idź pan już stąd!
Ż: Spierrrrrrdalajcie tu jest jeszcze tyle do wypicia!!!!!!
