Autentyki - humor i rozrywka

Alkoholowe

W tej kategorii znajdziesz teksty związane z imprezami, efektem dnia następnego i akcjami podczas "odlotu". Tutaj powiedzenie "Polak potrafi" nabiera całkiem nowego znaczenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Alkoholowe.

Wszystkie teksty w kategorii "Alkoholowe": 236

Ostrzegam, może być obrzydliwe ;) I nie każdego śmieszyć.

łońskiego roku w naszym poznańskim akademiku Jagienka robiliśmy z kumplami i kumpelami pięciokrotną imprezę urodzinową, była wuchta ludzi spoza akademika i działy się takie rzeczy, że cieć trzy razy przychodził nas uciszać. Generalnie jedna z najlepszych imprez w moim życiu. Ale to, w jaki sposób została spointowana, bije wszystko.

Rano budzimy się w pokoju ja i kumpel, z którym robiliśmy te urodziny. Smród nie do wytrzymania. I dialog:
- O k*a, ale smród... zaarzygaali nam poookój... - biadoli kumpel, a śmierdziało naprawdę brawurowo. Coś mi się tam w mózgu poprzestawiało, załączyły jakieś slajdy z zeszłej nocy (jak to się mówi, zaliczyłem zgona), i tak szybko jak mi się to zaczęło przypominać, mówię:
- To nie rzygi...
- A co?
- Kupa...
Ktoś z imprezy wparował nam w nocy do pokoju i postawił sobie klocka na laczkach trzeciego współlokatora...

kumpel wracal z imprezy (bardzo pijany:D), zauwazyl ze nie ma kluczy do domu i zaczal kopac w drzwi i robic haje na cale pietro, ktorys z sasiadow zadzwonil po jego starych, ktorzy byli na imprezie u znajomych parenascie kilometrow od domu. Gdy uslyszeli ze ich syn robi burdel w bloku to bez chwili zastanowienia wsiadli w taxi i przyjechali. ujrzeli go w tym stanie, otwarli mu drzwi a stary dodal "Synu nie wiem czy wiesz ze masz klucze zawieszone na szyji", a mogl wejsc po cichu do domu...

Mam znajomego, który jest bardzo oszczędnym człowiekiem. Potrafi oszczędzić na wszystkim, na czym tylko się da. Jakiś czas temu mu się wpadło z dziewczyną... lekko mówiąc średnio ładną. Dzieciak się urodził, trzeba to było oblać. I tak po kilku głębszych kolega do nas podchodzi, klepie jednego z nas w ramię i wypowiada prawdę życiową:
- Chłopaki, tylko pamiętajcie, nie kupujcie prezerwatyw w Biedronce.

Kilka lat temu odprowadzaliśmy w kilka osób do domku kolege, który kompletnie stracił kontakt z rzeczywistością. Mieszkał sam z matką, która była w stosunku do niego baaaardzo opiekuńcza. Dotaszczyliśmy kolegę do drzwi, a poniewaz nie mógł utrzymac pionu więc połozyliśmy go na wycieraczce. nastepnie zadzwonilismy do drzw i aby nie narazić się na pretensję matki schowalismy się na schodach. Chwila ciszy i słychac jak otwiera się jedna zasuwa, druga, skrzypnęły drzwi i przerazony głos kobiety:
-Jezu, Grzesiu, co oni ci zrobili!
A z wycieraczki
-Blee gle bea,,,

kumpel wraca dość mocno wstawiony do domu w środku nocy, dzwoni... po chwili matka otwiera a on pijackim głosem: mamo!... ale się najebałem a matka : synku.. czego sie bałeś?

Tegoroczne wakacje, dokładniej-21-26 sierpnia '07. Tutaj muszę dodać-jestem dowódcą OSP MDP w moim mieście, więc na wszystkich wyjazdach jestem za towarzystwo odpowiedzialny etc...
Tak i tym razem-wyjazd do Niemczech, do zaprzyjaźnionego Adelebsen. Jak to OSP-wiadomo, młodzi pili dzień w dzień, noc w noc, ja (jako tłumacz i opiekun) twardo odmawiałem. Ale że wola u mnie słaba...
Ostatnia noc, na prezesa byłem cholernie wkurzony, a że młodsze towarzystwo zrobiło odpowiednie zapasy na tą nockę-hulaj dusza, piekła nie ma. Trzy piwa z nowo poznanym niemcem-niemiaszek zgon. Mi dopiero uśmiech na twarzy się zaczął pojawiać, nagle idea-jeden z młodzieżówki ma dziś 18-tkę! Wytargałem od reszty litra, postawiłem-chlejemy we dwóch. Marcin(solenizant) odpadł, ja już przymroczony. Nic to, położyłem go na materacu (spaliśmy w namiotach), wyszedłem zaczerpnąć świeżego powietrza...
jakiś niemiec mnie dorwał, trzymał w ręku butelkę...ja jako znietrzeźwiony, niewiele myśląc, nie próbując się z nim dogadać, pociągnąłem zdrowy łyk...i pustka.

Na Drugi Dzień:

Obudziłem się w swoim śpiworze, wciąż z mętlikiem w głowie. Butelka okazała się być wypełniona RUMEM. Podobno wymiotowałem jak najęty. Ale i tak najlepsze dopiero wyszło na jaw w drodze powrotnej...dopiero wtedy dowiedziałem się, czemu nasi mieli ze mnie polewkę, a niemcy nie chcieli zbytnio ze mną konwersować...

Kuba, z mojego namiotu, poszedł załatwić pamiętnego wieczora za namiot sprawy fizjologiczne-wszyscy zresztą tam się kierowali. Kończy chłopak się załatwiać, zerka nagle dalej, w krzaczory...a tam nikt inny, tylko tłumacz (czyli JA). Jak tam się znalazłem-nikt tego nie wie, a już na pewno nie ja. Ze spodenkami na kostkach, z orzyganą koszulką...mieli duży problem, by mnie wnieść...ostatnio jeszcze wynikło, iż wystawili moją głowę w nocy poza namiot, abym mógł spokojnie wymiotować, dopiero z rana mnie wciągnęli, abym nie miał do nich żalu...do dziś mam wstręt do nieznanych mi butelek...

Piękna imprezana jednej z moich dawnych stancji (Wrocław). Kolega lubił po pijaku dziwne rzeczy robić, więc (gdy był nietrzeźwy) ułożyliśmy go (ja i jego kobita) w łóżku, by się wyspał. Po pewnym czasie słyszymy dzwonek do drzwi. Podchodzę, a tam ów kumpel, z gitarą w ręku, w samych gaciach, szczerzy zęby "Kur..a! Nie uwierzysz, co mi się przydarzyło!". Niestety opowiedzieć nie chciał, stwierdził, że powie rano... Rano nic nie pamiętał.

Dzień po imprezie, suszy nas, idziemy do sklepu. Dwójka żuli przed spożywczakiem spojrzała na kumpla, szturchnęła się, a jeden z nich stwierdził: "Ty, patrz, pamiętasz tego gościa?" Po czym obaj zaczęli się brechtać...

Do dziś nie wiemy, co się przydarzyło kumplowi. On twierdzi, iż porwało go ufo:P

Wchodzi kumpel do monopolowego, a że troche cwaniak z niego więc rzuca tekstem:
"Dwa bilety lotnicze: Teksas i Arizona"

Ku zdziwieniu współkupujących otrzymał to co chciał, czyli 2 tanie winka o tychże nazwach :)

Siedzimy u mnie, ja, szwagier, siostra i ich syn. Pijemy sobie elegancko drineczki, a że zabrakło wódki to postanowiliśmy, że zrobimy ściepe.
Ja- składka, zrzutka (nie wiem skąd mi sie takie zdanie wzięło;P). Chwila ciszy
Szwagier- Składka, zrzutka, będzie wódka. :D
Normalnie poległem :)

Owa historyja wydarzyła sie w chacie u kumpla. Zaprosił paru znajomych w upalny sobotni wieczór, a że było ciepło to dużo sie piło. No tak pilismy az zasnelismy. Słysze jakis hałas...budze sie...patrze a kumpel otwiera okno od sewgo pokoju wystawia dupę i zaczyna srać... (mieszka na II-piętrze), po szkonczonej czynnosci bierze papier z drukarki i podciera dupsko i spowrotem kladzie sie spać. Hehe do tej pory mamy z tego pompę ;)