Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #2091

Tegoroczne wakacje, dokładniej-21-26 sierpnia '07. Tutaj muszę dodać-jestem dowódcą OSP MDP w moim mieście, więc na wszystkich wyjazdach jestem za towarzystwo odpowiedzialny etc...
Tak i tym razem-wyjazd do Niemczech, do zaprzyjaźnionego Adelebsen. Jak to OSP-wiadomo, młodzi pili dzień w dzień, noc w noc, ja (jako tłumacz i opiekun) twardo odmawiałem. Ale że wola u mnie słaba...
Ostatnia noc, na prezesa byłem cholernie wkurzony, a że młodsze towarzystwo zrobiło odpowiednie zapasy na tą nockę-hulaj dusza, piekła nie ma. Trzy piwa z nowo poznanym niemcem-niemiaszek zgon. Mi dopiero uśmiech na twarzy się zaczął pojawiać, nagle idea-jeden z młodzieżówki ma dziś 18-tkę! Wytargałem od reszty litra, postawiłem-chlejemy we dwóch. Marcin(solenizant) odpadł, ja już przymroczony. Nic to, położyłem go na materacu (spaliśmy w namiotach), wyszedłem zaczerpnąć świeżego powietrza...
jakiś niemiec mnie dorwał, trzymał w ręku butelkę...ja jako znietrzeźwiony, niewiele myśląc, nie próbując się z nim dogadać, pociągnąłem zdrowy łyk...i pustka.

Na Drugi Dzień:

Obudziłem się w swoim śpiworze, wciąż z mętlikiem w głowie. Butelka okazała się być wypełniona RUMEM. Podobno wymiotowałem jak najęty. Ale i tak najlepsze dopiero wyszło na jaw w drodze powrotnej...dopiero wtedy dowiedziałem się, czemu nasi mieli ze mnie polewkę, a niemcy nie chcieli zbytnio ze mną konwersować...

Kuba, z mojego namiotu, poszedł załatwić pamiętnego wieczora za namiot sprawy fizjologiczne-wszyscy zresztą tam się kierowali. Kończy chłopak się załatwiać, zerka nagle dalej, w krzaczory...a tam nikt inny, tylko tłumacz (czyli JA). Jak tam się znalazłem-nikt tego nie wie, a już na pewno nie ja. Ze spodenkami na kostkach, z orzyganą koszulką...mieli duży problem, by mnie wnieść...ostatnio jeszcze wynikło, iż wystawili moją głowę w nocy poza namiot, abym mógł spokojnie wymiotować, dopiero z rana mnie wciągnęli, abym nie miał do nich żalu...do dziś mam wstręt do nieznanych mi butelek...