Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Sytuacja wydarzyła się w jednej z miejscowości po Radomiem.

Otóż: Miał miejsce pogrzeb. Niestety matka "chowała" syna. Zdarza się (tak jak w tym przypadku), że trumna z ciałem wynoszona jest z domu i dopiero później do kościoła. No i wynoszą chłopy trumnę z tego domu i gdzieś tam na schodach jakoś im się zsunęła i leci co stopień w dół pum pum pum a na to zrozpaczona matka krzyczy "łAPTA GO BO SIĘ ZABIJE" ...

Byłem u dziadków narzeczonej. Niezłe są to modele. Takimi tekstami sypia, że głowa mała. Pewnego dnia [D]ziadek spytał się [B]abci:
[D]: Co na obiad?
[B]: Gargula!
[D]: Co?!
[B]: Sól, gówno i cebula!
Padłem :)

(C)iotka mojej koleżanki... pojechała na zakupy ze swoim (M)ężem, a że mąż nie chciał wchodzić do supermarketu powiedział, że poczeka na nią w samochodzie.

Tak więc ciotka zrobiła szybkie zakupy i wróciła do samochodu... usiadła wygodnie w fotelu i puściła SIARCZYSTEGO BĄKA ... odwraca głowę chcąc zobaczyć reakcje męża i widzi... że to nie JEJ MĄŻ !!!
Zapuściła buraka i szybko uciekła z samochodu (O)bcego mężczyzny. Dostrzegł swój i wsiadła do samochodu i mówi:

C - Spier*****y!!!
M - Ale co się stało, ukradłaś coś???
C - Opowiem ci później , no jedź już szybko!!!

W domu opowiedziała mu całą historie.

C - Ale myślisz, że będzie mnie pamiętał???
M - Nie no co ty.
C - Ale na pewno???

I w tym momencie puka ktoś do drzwi, mąż otwiera i widzi obcego mężczyzne.

O - Żona zapomniała torebki z mojego samochodu =DDD i zaczął się śmiać !!!

Rzecz dzieje się w aptece... gdzie pracuje moja siostra i często takie newsy przynosi do domku.
Podchodzi młody chłopak pewny siebie (zapewne tylko dlatego, że nie ma innych pacjentów w aptece) do okienka i chce kupić prezerwatywy.
Zaczyna wybierać i siostra pokazuje mu że są takie i takie i jakie spełniają funkcje.
W końcu chłopak zaczął wybrzydzać z szelmowskim uśmiechem (jaki to on nie jest dorosły) .
A to może wezmę te... albo nie lepiej tamte... może jednak wezmę truskawkowe albo nie bananowe... aż w końcu kierowniczka mojej siostry wychyliła się zza okienka i powiedziała:
- A Pan będziesz dupcz*ł czy kompot robił?!
Siostra musiała wyjść na zaplecze :)

W mieście w ktorym mieszkam jest galeria o nazwie Raj. Pewnego dnia jadę autobusem komunikacji miejskiej, na jednym z przystanków wsiada do autobusu młoda kobieta i pyta kierowcy: "mogę z Panem do Raju". Kierowca jej odpowiada: "ze mną to niemożliwe, nie dość że jestem żonaty, to świetością tez nie grzeszę". W tym momencie kobiety lico pokryło się rumieńcem, zaniemówiła. Kierowca uśmiechajac się sprzedał Pani bilet do Raju. Pasażerowie autobusu mieli dobry ubaw. A pani, widać było, że nie może się doczekać przystanku, na którym opuści autobus.

Uczę w szkole. Klasa 4, przedmiot nie jest ważny. Dzieci się przytulają, są słodkie. Do dzieci mówię zdrobniale np. zamiast Zuzanno - Zuziu, Karolino - Karolciu, itp. Jednej dziewczynce - Oliwii - nie spodobała się forma w jakiej się do niej zwracam i wywiązał się taki o to dialog.:
- Niech panie nie mówi do mnie Oliwio, tylko też tak jak do innych.
- Czyli jak?
- Oliwciu.
- No dobrze, pewnie tak do ciebie mówią rodzice?
- Nie, mówią do mnie "ty smrodzie".
Bardzo powstrzymywałam od śmiechu ;).

Znacie "Cricoland Bis" pod Pałacem? Podszedłem tam do kasy Diabelskiego Młyna i pytam: "Przepraszam, do której czynny jest Diabelski Młyn?"
Pan w kasie: "English Bitte".
Myślę sobie "Jaja sobie ze mnie robi", więc powtarzam pytanie.
Pan w kasie to samo: "English Bitte. Nicht verstehen"
Nie wierzę w to co słyszę, więc pytam po raz trzeci. Na co Pan w okienku (neon: Kasse)
"We are in European Union" – mówi.
Dopytuję więc "But we are in Warsaw, in Poland, I hope? You should speak polish a bit."
Na co Pan w kasie z uśmiechem, ni z gruchy ni z pietruchy "My family die in Auschwitz."
W tym momencie zdębiałem. Albo jestem w ukrytej kamerze, albo coś tu nie gra. No ale gram w ten sam ton co Pan w kasie i lekko już wkurwiony pyta
"SO WHO KILLED YOUR FAMILY?"
Pan z tym samym uśmieszkiem na twarzy
"Not only Germans" – odpowiada.
Dopytuję więc, bo czuję, że chciałby coś z siebie wydusić
"So who killed them?"
Pan z tym samym uśmiechem - THE TIME.

Szpital, sala dziecięca. Jako, że dzieci małe (3-6lat) rodzice moą z nimi przebywać całą dobę. W sali czwórka dzieci i oczywiście rodzice (wśród nich oczywiście ja). Zbiża się godzina 19.00 dzieci się myją, bajka i spanko. Po przyjściu z mycia mama (M) Piotrusia (P) mówi:
(M) - Co się mówi?
(P) - Dobranoc!
Jak już położyli się do łóżka:
(P) - Po miziamy się?
(M) lekko zaskoczona - Nie teraz.
(P) - To chociaż lodzika.
(M) całkiem zaskoczona - Skąd ja Ci loda wezmę? Przecież chory jesteś!
(P) - Ale tatusiowi jak chce to robisz!
Piotruś w ryk a mama czerona. :)

wcześnie rano przy politechnice zatrzymał się tramwaj, wsiadło dwóch chłopaków prosto z imprezy w akademikach. Jeden z nich zaczął podrywać wszystkie dziewczyny w tramwaju, chciał się umówić, zawstydzał wszystkie. To trwało 4 przystanki,W końcu usiadł koło staruszki, która wiozła pudełka tekturowe
- co tam babciu macie ? ptaszki wieziecie na rynek
na co bystra staruszka
- a co, chciałeś zamienić na większego.
Mina kolesia, i śmiech wszystkich zmusiła go do tego, żeby wysiadł z tramwaju.

Kolega ma na nazwisko Grzybek i jest posiadaczem dziewczyny.
Pewnego razu siedząc u rodziców swej dziewczyny. Jego dziewczyna zwraca się z pytaniem do wszystkich:
- Jak nazywa się żona jelenia? I sama dodaje - Jelenica?
Po czym Tato dziewczyny i przyszły teść kolegi mówi
- Tak. To ty jak wyjdziesz za Grzybka będziesz GRZYBICA.