Rzecz dzieje się w aptece... gdzie pracuje moja siostra i często takie newsy przynosi do domku.
Podchodzi młody chłopak pewny siebie (zapewne tylko dlatego, że nie ma innych pacjentów w aptece) do okienka i chce kupić prezerwatywy.
Zaczyna wybierać i siostra pokazuje mu że są takie i takie i jakie spełniają funkcje.
W końcu chłopak zaczął wybrzydzać z szelmowskim uśmiechem (jaki to on nie jest dorosły) .
A to może wezmę te... albo nie lepiej tamte... może jednak wezmę truskawkowe albo nie bananowe... aż w końcu kierowniczka mojej siostry wychyliła się zza okienka i powiedziała:
- A Pan będziesz dupcz*ł czy kompot robił?!
Siostra musiała wyjść na zaplecze :)
