Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Wybieraliśmy się ze znajomymi na imprezę, oni udali się do sklepu mnie wysłali po znajomego. Podchodzę do domofonu, dzwonię, odbiera matka.
- Dobry wieczór, jest... (i tu zanik pamięci, owego znajomego bardziej kojarzyłem z ksywki, imię wyleciało mi z pamięci) Paweł... yyy Tomek?
- Tak jest Piotr.

W sklepie spożywczym, w którym sprzedawała mama mojej koleżanki.
Przychodzi chłopak i mówi: poproszę FARÓG.
M.K: słucham?
Ch: FARÓG!
M.K.: A twaróg....
Ch.: no mówię....
M.K.: a jaki ty ten twaróg chciałeś?
Ch. a ja nie wiem...
M.K.: no dobrze. A z czym go będziesz robił?
Ch: no jak z czym - z gagaretką!

Lata 80-te, Gdańsk, sklep z pamiątkami na Długim Targu. Okres przedświateczny (Boże Narodzenie). Do sklepu wkracza Wietnamczyk z kolegą, rozgląda się niepewnie. Widać, że chce o coś poprosić, ale się waha. W końcu ekspedientka z
uśmieszkiem:
- Czego pan sobie życzy?
Na obliczu Wietnamczyka odmalował się znaczny wysiłek, widać było trybiki obrabiające dane, wreszcie z tryumafalnym uśmiechem wypalił:
- Siśkiego najlepsiego!!!!

Mój facet podczas jednego z "romantycznych" wyznań... Siedzimy w parku na ławeczce. Ja z różą w ręku, przyklejona do jego boku. Ptaszki śpiewają, drzewa szumią, wiatr delikatnie poruszą trawą...."Kochanie, wiesz co?" -pyta mnie On. "Hmmm?..." - użeczona krajobrazem podnoszę głowę do góry i patrzę mu w oczy... Spodziewam się, że zaraz usłyszę oczekiwane od dawna KOCHAM CIĘ... o On..." Wiesz, łatwo mnie , k..wa jego mać, zranić..." konsternacja...

dziś koleżance z pracy popsuł się komp, potrzebowała pomocy.
- Przemek chodź tutaj do mnie i zajrzyj mi gdzie trzeba...

na co ja odparłem, że nie ma sprawy :D

wszyscy obecni mało nie polali sie ze smiechu a panna za chwile sie troszku zaczerwieniła

Do mnie w pracy koleżanka zawołała przez cały pokój
- Adam! Możesz mi przepchać gniazdko? Bo mi jakieś paprochy powłaziły!
Chodziło o gniazdko w kompie - chyba do drukarki ale dzisiaj już nie pamietam dokładnie


Innym razem nosiłem jakies pudła a w pokoju było dość ciasno i musiałem co chwila przepychać się między krzesłem koleżankio a kserokopiarką. Koleżanka nie zakumała ze przeszkadza wiec w koncu powiedziałem jej ze mogła by sie przesiąć na tą chwilę w inne miejsce. Ona odpowiedziała ze moge przesunąć ją z krzesłem (na kółkach) to by nie musiała wstawać. Tyle ze wszyscy w pokoju usłyszeli
- To mnie w koncu posuń!!!

Podczas zeszłorocznej edycji majowych Katowickich targów samolotów ultralekkich zaprosiłem na nasze śląskie aeroklubowe lotnisko Muchowiec kilku kolegów i koleżanek z pracy, chcących się nieco zapoznać z tematyką lotniczą i być może zarazić ową niewatpliwie ciekawą pasją. Wszyscy wiedzieli że można się na takiej imprezie -czasem nawet bezpłatnie, udając
zainteresowanego zakupem kontrahenta- zabrać jakimś samolocikiem na krótki przelot. ;)
Między innymi wybrała się z nami Zosia -śliczna młodziutka rezolutna blondyneczka- świeży nabytek firmy, bardzo tego dnia napalona na jakąś lotniczą przygodę. Kiedy podeszliśmy do kolejnego latającego cudeńka, którego pilot właśnie przygotowywał się do startu, Zosia w końcu nie wytrzymała i wypaliła doń znienacka:

-Czy mógłby mnie Pan przelecieć?!

Długo wszyscy -razem z pilotem- nie mogliśmy dojść do siebie...
ale Zosia w końcu dopięła swego... ;D

pl.rec.lotnictwo

>lece sobie za granice 'centralwings'
>ile moge wpakowac wodki i ile papierosow?
>narazie spakowalem 2 litry alkoholu (0,75 + 0,75 + piwo) i 2 kartony
>papierosow (20 paczek)
>na tym sie temat zamyka, czy moze juz przekroczylem limit?

NTG -> pl.soc.uzaleznienia

NMSP.

Warszawa - Żeran. Zajezdnia tramwajowa. Tramwaj nr. 18. Kilka przystanków dalej wsiada żul i żulowa już niezle wstawieni z rana, facet siada a baba stoi obok niego, nagle ten gada: czego tak stoisz? siadaj, ona: cicho bo mysle, tramwaj rusza a baba się przewraca, facet: to zes kur.a wymyśliła… caly tramwaj smiech, niezla pobudka

Opowiedziała mi to koleżanka z pracy.
W latach osiemdziesiątych jej rodzice weszli w jakieś spory finansowe z daleką rodziną rezydującą w USA. Ponieważ tamci nie chcieli oddać im pieniędzy, postanowiono namotać grubszą intrygę.Uradzili, że informacja o nagłej śmierci wspólnej prababci trafi do serc i sumień kuzynów (że niby będą się poczuwać do pokrycia części kosztów pogrzebu...). Żeby uwiarygodnić przekaz postanowili dołączyć dokumentację fotograficzną. Było to dość łatwe,bo sąsiad pracował w domu pogrzebowym i mógł wpuścić ich wieczorem do pomieszczenia z właściwym oprzyrządowaniem. Ubrali więc jak należy siebie i starszą panią, umieścili ją na katafalku itd. O umówionej godzinie przyszedł fotograf. Był obcy, więc mu nie mówili wcześniej, co jest naprawdę grane.Zrobił zdjęcia,ale zanim wyszedł zapytał teatralnym szeptem głowę rodziny ile ma być kompletów odbitek.Ten
odparł, że jeden, na co słysząca to starsza pani odezwała się "i dla mnie jeden". Podobno fotograf tak uciekał, że zostawił sprzęt.