Wybieraliśmy się ze znajomymi na imprezę, oni udali się do sklepu mnie wysłali po znajomego. Podchodzę do domofonu, dzwonię, odbiera matka.
- Dobry wieczór, jest... (i tu zanik pamięci, owego znajomego bardziej kojarzyłem z ksywki, imię wyleciało mi z pamięci) Paweł... yyy Tomek?
- Tak jest Piotr.
