W sklepie spożywczym, w którym sprzedawała mama mojej koleżanki.
Przychodzi chłopak i mówi: poproszę FARÓG.
M.K: słucham?
Ch: FARÓG!
M.K.: A twaróg....
Ch.: no mówię....
M.K.: a jaki ty ten twaróg chciałeś?
Ch. a ja nie wiem...
M.K.: no dobrze. A z czym go będziesz robił?
Ch: no jak z czym - z gagaretką!
