Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

-Aaaaa! Czarny pies przebiegł nam drogę! Będziemy mieli pecha!
-No co Ty. Kot to pech, a jak pies, to musi to być na szczęście.
-Nieee! To jest 7 lat nieszczęścia!
-O k..wa, wdepłem w gówno. Już się zaczęło

LATA 80...w Polsce bida ale tatuś w RFN:)
Mam lat ok 10. Ukradkiem przed mamą wyciągam z szafki część kolorowej paczki od tatusia. Spiesząc się bardzo żeby przypadkiem mama nie zauważyła sięgnęłam po zafoliowany koszyczek z uchwytem.
Wybiegam na podwórko i wołam koleżanke żeby podzielic się z nią kawalkiem "zachodu".
Trzymam koszyczek.Ściągam folię i patrzymy obie z wielkim rozczarowaniem.
- Ty! Co to jest?
- Nie wiem!
- Ja tez!
- Bez sensu! Stary przysłał mi owłosione ziemniaki!
Cały koszyczek kiwi wylądował w kuble na śmieci bo przecież ziemniaki to my mamy w Polsce.

Z tyłu za ławką stały 'prace plastyczne' różne wieże, budowle, bloki z pudeł.Na lekcji Kolega się huśtał na krześle i w końcu się wywalił na te pudła, a na to kolega jego z ławki 'leży leży h.. na wieży' ... był polew a nauczycielka miała minę jakby jej psa naleśnikiem zabił... ;D

okres liceum jesteśmy na prywatce u znajomego.Koleżanka jako że miala spódniczkę a nie wzięła ze sobą torebki dała mi do przechowania telefon komórkowy. No i wiadomo jak to młodzież nie zawsze zna umiar w tych sprawach i wyżej wymieniona koleżanka popłynęła w wir zabawy zupełnie zapominając o swoim telefonie, podobnie zresztą jak ja.Po jakimś czasie, wyszedłem sobie na balkon na papierosa i czuję wibrację w telefonie i na wyświetlaczu widzę napis "Carlos dzwoni" jako że nie był to pierwszy telefon od tego numeru postanowiłem odebrać i wytłumaczyć że Agata jest właśnie zajęta.Odbieram i mówię "siemanko wiesz co jest sprawunia mamy tu ostry melanż i Agatka się trochę najebała i nie może odebrać telefonu, moze coś jej przekazać, a w ogóle to kim jesteś??-"Jej mamą" usłyszałem w odpowiedzi....czułem sie lekko mówiąc zgaszony,ale w życiu bym nie przypuszczał że ktoś może zapisać mamę w komórce pod kryptonimem Carlos :D

na imprezie:
-czym jezdzisz?
-najdrozszym wozem w miescie.
-tak? jakim?
-Solarisem :D

Jak to bywa w liceum mieliśmy klasowe wyjście do teatru wiadomo sprawa, zbiórka pod szkoła idziemy na przystanek i przyjeżdza mocny zatłoczony autobus, jako że czas nas gonił byliśmy zmuszeni wejść do środka oczywiście każdy w inną część pojazdu. Ja z chłopakami ulokowaliśmy się z przodu zaraz przy stanowisku kierowcy. Korzystając z tego że wychowawczyni była w drugim końcu autobusu zaczęlismy robić sobie robić żarty z tej mało komfortowej sytuacji. Po którymś przystanku z kolei zauwazyłem że kierowca się dziwnie na nas patrzy, nic specjalnego , ale kumpel uznał że chcę nam coś ważnego przekazać tym spojrzeniem i nagle wyjął komórkę.Wszyscy patrzyli na neigo ze zdziwieniem , a on" Monika słuchaj mamy tu sygnały od kierowcy że autobus jest przeciężony i czy mogłabys wysiąść bo rzekomo Ty jesteś główną przyczyną tego stanu"-okazało się że dzwonił do koleżanki z drugiego końca autobusu.... Wszyscy wybuchli śmiechem , a kierowca sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego ;)

Zaczytuję się ze znajomymi ostatnio autentykami, ale nie sądziłem że jeden może mi uratować skórę a było to tak:
-koniec maratonu barowego w sobotę, wytaczam się z kolegą koło 2.00 z baru na ulicę, przed chwila pokłóciliśmy się kto dzwoni po taksówkę, kumpel obrażony na zabij!
-Z baru obok wychodzi pakieta ziomali i gdy przechodzimy największy do kumpla: dawaj komórkę,
na co ten wkór..kowany: a co ja sklep jestem!
-Ja blady ale szybko tłumaczę kolesiowi że kolega się przed chwilą pokłócił z dziewczyną...
-koleś zbity z tropu mówi: a to spoko spadajcie- więc spadamy
Gdy bylismy z 2-3 "dłuugie metry" od nich, jeden zaczyna się śmiać, ten najważniejszy pyta miło: "czego kur..ka rżysz"
-a ten śmiejący się : "bo ja na baszu to czytałem"
- my też, tyle że na autentyku, więc nic nie tłumaczyliśmy tylko za róg i w nogi zanim ziomale zakumają że zrobiliśmy ich w jajo;)
p.s taksa nie była potrzebna 3km zrobiliśmy w 15minut;)

Kolega z pracy zadał nam zagadkę:
W autobusie jedzie 7 dzieci. Każde dziecko ma 7 plecaków. W każdym plecaku jest 7 dużych kotów. Każdy duży kot ma 7 młodych kotków. Pytanie brzmiało: "Ile jest nóg w autobusie?" Moja koleżanka (nomen omen blondi) odpowiedziała bez zawahania: "28. Przecież koty nie maja nóg tylko łapy".
- Oł je!

Dobry znajomy opowiedział mi dziś historię swojego kolegi z pracy. Dostał on swoje zdjęcie za kierownicą plus 300 zł mandatu za przekroczenie dozwolonej prędkości, więc niewiele myśląc wyjął z portfela 300 zł i sfotografował je, wywołał zdjęcie i odesłał na adres komendy. Po jakiś 2 tygodniach dostał następny list, w którym było zdjęcie wezwania do sądu.
Poszedł do sądu, a ten miał niezły ubaw. Mandat zapłacił bez odsetek...

W Pułtuskim LO uczył się gostek o nazwisku Rębecki. Nauczyciel od fizyki mówił nam, że nosił zegarek na lewej ręce i zawsze spał na lekcji. Nauczyciel kiedy chciał sprawdzić ile czasu pozostało do dzwonka to zawsze patrzył na jego zegarek.
Jednego dnia Rębecki tak zasnął, że zasłonił zegarek rękawem od bluzki. Nauczyciel go obudził i się zapytał:
-Rębecki! Powiedz mi, o której jest dzwonek?
-Nie wiem o której, ale będzie za 5 minut.