Jak to bywa w liceum mieliśmy klasowe wyjście do teatru wiadomo sprawa, zbiórka pod szkoła idziemy na przystanek i przyjeżdza mocny zatłoczony autobus, jako że czas nas gonił byliśmy zmuszeni wejść do środka oczywiście każdy w inną część pojazdu. Ja z chłopakami ulokowaliśmy się z przodu zaraz przy stanowisku kierowcy. Korzystając z tego że wychowawczyni była w drugim końcu autobusu zaczęlismy robić sobie robić żarty z tej mało komfortowej sytuacji. Po którymś przystanku z kolei zauwazyłem że kierowca się dziwnie na nas patrzy, nic specjalnego , ale kumpel uznał że chcę nam coś ważnego przekazać tym spojrzeniem i nagle wyjął komórkę.Wszyscy patrzyli na neigo ze zdziwieniem , a on" Monika słuchaj mamy tu sygnały od kierowcy że autobus jest przeciężony i czy mogłabys wysiąść bo rzekomo Ty jesteś główną przyczyną tego stanu"-okazało się że dzwonił do koleżanki z drugiego końca autobusu.... Wszyscy wybuchli śmiechem , a kierowca sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego ;)
