Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Mój kolega opowiadał mi jak pracował kiedyś w karetce. Autentyk!
Mają zgłoszenie, jadą i zastają kobietę, która zakleszczyła się z psem (doberman czy coś w tym stylu).
Nikogo nie było w domu, nikt miał się o tym niedowidzieć, no ale niestety ojciec owej kobiety wrócił i zobaczył córkę z psem :D. Ona dostała skurczów i koniec, przyjechała karetka, pies strasznie warczał i szczekał, nie chciał dopuścić lekarza do kobiety, ten nie wiedząc co zrobić zwraca się do ojca:
- Niech pan uspokoi zięcia, bo nas pogryzie.
Mój kolega nie mógł wytrzymać ze śmiechu
Reszta (czyt.ojciec i córka totalna cegła) :)

Koleżance skradziono portfel.
Jak polowa Polaków, także i ona wysłała smsa do RMF FM.
Pewnego dnia dzwoni telefon. Ona widzi, że numer zastrzeżony. Odbiera i mówi:
-RMF FM NAJLEPSZA MUZYKA.
W telefonie rozlega się cichutki śmiech pana policjanta, który mówi:
-Ja też gram ;) Ale dzwonię, żeby zgłosiła się pani na komendę.

Portfel się znalazł(ale nie za sprawą policji), kasa z niego nie :P A koleżanka nadal może liczyć tylko na stypendium socjalne ;)

Moja ciocia miała brata w Kanadzie, a że od długiego czasu tam był, to zapomniało mu się języka.
Przysłał więc kiedyś cioci paczkę, w której była m.in. nocna koszula. Był także list, a odnośnie koszuli napisane tak:
-Jak za krótka, to sobie utnij ;)

Ten sam ośrodek wczasowy, tego samego lata ;)
Do pomieszczenia, w którym obsługa pobiera posiłki do wydania, wchodzi pan (P) i mówi z uśmiechem na twarzy:
(P)-Mogę wrzątku?
A ja na to w ferworze pracy:
(J)-W jakim rządku?
(P)-No, wrzątku.
(J)-Ale w jakim rządku?! (Już nieco wyprowadzona z równowagi)

Nagle do sali weszła koleżanka i wyjaśniła mi, że panu chodzi o gorącą wodę ;)
Tłumaczyłam sobie to zamieszanie zmęczeniem i tym, że pan trzymał swój niebieski kubek za plecami ;)

Pracowałam kiedyś w nadmorskim ośrodku wczasowym. Pewnego wieczoru zaprosili nas do siebie na imprezę pewni goście, zresztą bardzo sympatyczni. Z racji tego, że pracowaliśmy w tym ośrodku, nie wolno nam było spoufalać się z nimi (a tak przynajmniej uważała pani pracująca w portierni). W związku z tym byliśmy oczywiście bardzo ostrożni. Wzbudziło to podejrzenia w gospodarzach imprezy, zapytali więc, o co chodzi. Poinformowaliśmy, że mamy surową kierowniczkę, mając na myśli oczywiście panią portierkę. A ponieważ była to kobieta niegrzesząca urodą i możliwie najmniej kobieca, w dodatku nieprzystępna, nikt z obsługi za nią nie przepadał.Podobnie zresztą goście. Trzeba jeszcze dodać, ze była w dość podeszłym :P w naszych oczach wieku ;) Tak więc tego wieczoru wszyscy na nią psioczyliśmy. W międzyczasie było zamieszanie związane z awarią wody, a było grubo po północy.
Następnego dnia jesteśmy oczywiście w pracy. Kierowniczka, czyli portierka stoi w pobliżu. Nagle jeden z gości, u których bawiliśmy się poprzedniego wieczoru, podchodzi do mnie i pyta:
-Gdzie ta stara rura poszła?
A ja na to:
-Stoi za ścianą.

Byłam wręcz przekonana, że pan mówi o portierce, a jemu chodziło o awarię rury... ;)

Pani z matematyki za przekleństwa zamiast uwag kazała płacić złotówkę , kumpel który nazbierał nam prawie na darmową wycieczkę znowu wyskoczył z łaciną , pani kazała mu zapłacić , miał 2 zł , pani nie miała wydać , z tyłu jeden odezwał się że on ma , podszedł do nauczycielki dał jej złotek i powiedział , MOSZ KUR*A , mina nauczycielki bezcenna :D

W zapadłej dziurze na Lubelszczyźnie w najlepsze trwa wiejska "wichura".Nagle muzyka się urywa a na scenę wkracza miejscowy Janusz, wyrywa z ręki mikrofon wokaliście zespołu i rzecze:
- Zginęli dwa kaski od "wueski", jak kasków nie bedzie, to zabawa bedzie, ale rozj*bana :D

Na informatyce:
Koleżanka - Proszę pana, komputer mi migocze.
Kolega - Podrywa cię:)

Nasza klasa dostała od nauczycielki klucz do sali, abyśmy już weszli, a "ona za chwilę przyjdzie".
Klucz dała jednemu gościowi, który tuż po tym jak weszliśmy do klasy...-zamknął ją. Nauczycielka przyszła za jakiś czas i zaczęła pukać oraz "kazać natychmiast otworzyć". Koleś podszedł pod drzwi i wywiązał się między nimi taki dialog:
On - Kto tam?
Ona - Proszę natychmiast otworzyć drzwi!
On - Ale rodziców nie ma w domu, a ja nieznajomym nie otwieram.

Klasa płakała ze śmiechu.

Dostałem zapalenia skóry na powiece (tzw jęczmień). A, że do lekarza iść nie chcę (wiadomo, Polska, długie kolejki, a i sprawa raczej błaha) postanowiłem się w aptece zapytać, co mi może pomóc.
Miła, bardzo pomocna pani poleciła mi Borasol, tani, ale skuteczny płyn do przemywania gazą powieki i okładu na oko.
Już w domu, przezornie i ciekawości zacząłem czytać ulotkę. A jedno z pierwszych zdań brzmi: "Nie należy stosować leku Borasol: doustnie, do oczu...".Zgłupiałem. A jeszcze dalej: "Gdy potrzebna jest rada lub dodatkowa informacja, należy zwrócić się do lekarza."