Mój kolega opowiadał mi jak pracował kiedyś w karetce. Autentyk!
Mają zgłoszenie, jadą i zastają kobietę, która zakleszczyła się z psem (doberman czy coś w tym stylu).
Nikogo nie było w domu, nikt miał się o tym niedowidzieć, no ale niestety ojciec owej kobiety wrócił i zobaczył córkę z psem :D. Ona dostała skurczów i koniec, przyjechała karetka, pies strasznie warczał i szczekał, nie chciał dopuścić lekarza do kobiety, ten nie wiedząc co zrobić zwraca się do ojca:
- Niech pan uspokoi zięcia, bo nas pogryzie.
Mój kolega nie mógł wytrzymać ze śmiechu
Reszta (czyt.ojciec i córka totalna cegła) :)
