Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Będąc młodym i głupim, na 14 moje urodziny wypiliśmy "troszeczkę" z kumplami, pod nieobecność rodziców. Kiedy już kasa się skończyła, każdy chciał jeszcze. Więc wybrałem się na złodziejską "wyprawę" do pobliskiego sklepu. Jednak nie udało mi się to, i powędrowałem do magazynku. Mimo usilnych próśb, pani nie chciała mnie wypuścić, i wreszcie zadzwoniła po policję. Na chwilę się odwróciła, a ja od razu skorzystałem z tego. Wybiegłem z magazynku, truchcikiem przez sklep i jak tylko zbiegłem po schodkach od razu pędęm pobiegłem w byle którą stronę. Kumple potem mówili, że przebiegłem około 600 metrów zanim oni zdołali przejść 10. Morał z tego taki, że złodziejstwo nie popłaca... Od tamtego czasu omijam ten sklep szeeerokim łukiem : D

Lekcja gitary w pewnej prywatnej szkole muzycznej. Nauczyciel mówi do nas coś takiego:
I właśnie tego macie się nauczyć na następną lekcje. Jak się nie nauczycie to...(krótka chwila zastanowienia)... to niebędziecie umieć. Zresztą ch*j mnie to obchodzi. xD

Zdarzenie opowiadał mi kolega, który pracuje w firmie montującej instalacje gazowe w autach.
Pewnego razu przyjechała do nich klientka i stwierdziła, że jej niedawno kupiony Lanos gaśnie po przełączeniu na gaz.
Kumpel sprawdza, i faktycznie po przełączeniu auto zgasło.
Maska w górę i sprawdzanie wszystkich elektronicznych rzeczy.
Ponowny start i to samo.
Wtedy kolegę tknęło i zajrzał do bagażnika, a tam pusta butla. Powiedział o tym babce a ona z wielką pretensją:
- Panie, co mam tankować, przecież po to kupiłam auto na gaz, żeby nic nie tankować. Samochód w czasie jazdy sam łapie gaz z powietrza.
Kumpel i jego pomocnik mało się nie posikali a babka obrażona odjechała.
Swoją drogą to ciekawe czy sama to wymyśliła, czy sprzedający auto jej taki kit wcisnął?

W czasie wywiadu dla CNN snajperowi grupy specjalnej zostalo zadane pytanie:
-Co czujesz, gdy strzelasz w terrorystę?
Na zadanie pytanie snajper wzruszyl ramionami i odpowiedzial: "Odrzut"

Ślub kościelny, następuje chwila gdy (P)anna młoda powtarza słowa przysięgi za (K)siędzem, wywiązuje się taka sytuacja:
K: Ślubuję ci miłość...
P: Ślubuję ci miłość...
K: Wierność...
P: Wierność...
K: I uczciwość małżeńską...
P: I uczciwość małżeńską...
K: Oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci...
P: Oraz że cię nie DOPUSZCZĘ aż do śmierci...
Efekt? Pan młody zgnił mówiąc "mogłaś mi to powiedzieć przed ślubem!", ksiądz zrobił wielkie oczy a panna młoda zrozumiawszy swoją pomyłkę roześmiała się do łez. Cóż, mylić się jest rzeczą ludzką;)

Sytuacja ta dostała się do moich uszów drogą telefoniczną, więc była to pewnie jakaś koleżanka przyjaciółki znajomej babci właściciela firmy. Dwie dziewczyny studiowały we Wrocławiu, przyjaciółki. Jedną z nich dopadła tęsknota za rodziną i postanowiła udać się do niej, na jakiś tydzień. Owa dziewczyna zostawiła swojej kumpeli pod opieką psa, a właściwie psisko. Wielkie, potulne bydlę, które ledwie zipało. Przechodząc do akcji właściwej: wilczur parę dni po wyjeździe swojej pani po prostu odwalił kitę. Spanikowana kobieta poradziła się swego wujka, co z takimi psimi zwłokami zrobić. Ten jej powiedział, że najlepiej wpakować go w worek i wywieść do lasu, a tam zostawić lub zakopać. Tak więc zrobiła, z taką różnicą, że wsadziła go do... walizki. Idzie sobie nasza bohaterka skrajem miasta, gdy w pewnej chwili podchodzi do niej pewien facet. Krótka wymiana zdań, która wyglądała mniej-więcej tak:
- A pani przyjezdna, tak?
- Tak, ale mieszkam tu już pewien czas- studiuję.
- Ah, to gdzie pani z tą walizkę wiezie?
- Do domu.
- To jednak pani dopiero tam jedzie? Co tam pani trzyma?
Koleżance zrobiło się głupio, więc niewiele myśląc, powiedziała:
- A, nic takiego. Komputer nowy kupiłam.
Facet zaoferował pomoc. Wszystko ładnie, pięknie- wtaszczył jej walizkę do tramwaju, wsiadł z nią.
Do czasu, gdy nagle w owym tramwaju zrobił się tłok. Wtedy "pomocny" mężczyzna bierze walizkę pod pachę i ucieka z nią w siną dal, aby w swoim domu odpakować swój nowy "komputer".
Dziś wspominając te wydarzenie zaśmiewam się do łez, zaciekawiony tym, jaką minę w chwili otwarcia walizki miał złodziej. Tylko w sumie, walizki szkoda :).

Druga klasa gimnazjum siedzi "spokojnie" na lekcji chemii, podczas gdy nauczycielka odczytuje listę obecności. Nadszedł czas na kolegę Bartka, który z entuzjazmem podniósł rękę i krzyknął:
-Online!

Siedzimy sobie z moim przyjacielem i jeszcze paroma jego kumplami w pokoju. W pewnej chwili mój przyjaciel zapytał mnie czy mam pendriva. Ja mu powiedziałam, że jest w torebce, a że miałam laptopa na kolanach i pisałam coś na nim, to nie chciało mi się specjalnie wstawać i mówię tak:
- Wyciągnij go sobie z torebki
- A jak się ją odpina? (była na zwykły zamek błyskawiczny)
spojrzałam na niego przeciągle i powiedziałam:
- jak rozporek...
I wróciłam do swojego zajęcia.
Mina przyjaciela bezcenna, rechot kumpli niesamowity... Dowiedziałam się, że mieli ubaw jeszcze przez dobry tydzień...

Moja ciocia(C) wpada do sklepu papierniczego i mówi do ekspedientki(E):
(C) - Dzień dobry, poproszę 3 zeszyty w kratkę.
(E) - A4?
(C) - Aaaa może byc 4.

:D

Jadę sobie autobusem około 8-9 rano. Jedziemy ulicą na której znajduje się lumpeks. I pod tym lumpeksem stoi w kolejce całkiem spory tłumek - dobre kilkanaście osób. Jeden z pasażerów autobusu głośno stwierdził:
- Oho, przywieźli stringi na wagę.