Autentyki - humor i rozrywka

Autentyki - śmieszne historie i teksty

Serwis Autentyki.pl zbiera jak sama nazwa wskazuje anegdotki (śmieszne historie z życia wzięte) nadsyłane przez naszych czytelników.
Nowe teksty pojawiają pojawiają się na bieżąco o ile przejdą moderację.

Subskrybuj RSS z najnowszymi tekstami.

Autentyk nr #5562

Sytuacja ta dostała się do moich uszów drogą telefoniczną, więc była to pewnie jakaś koleżanka przyjaciółki znajomej babci właściciela firmy. Dwie dziewczyny studiowały we Wrocławiu, przyjaciółki. Jedną z nich dopadła tęsknota za rodziną i postanowiła udać się do niej, na jakiś tydzień. Owa dziewczyna zostawiła swojej kumpeli pod opieką psa, a właściwie psisko. Wielkie, potulne bydlę, które ledwie zipało. Przechodząc do akcji właściwej: wilczur parę dni po wyjeździe swojej pani po prostu odwalił kitę. Spanikowana kobieta poradziła się swego wujka, co z takimi psimi zwłokami zrobić. Ten jej powiedział, że najlepiej wpakować go w worek i wywieść do lasu, a tam zostawić lub zakopać. Tak więc zrobiła, z taką różnicą, że wsadziła go do... walizki. Idzie sobie nasza bohaterka skrajem miasta, gdy w pewnej chwili podchodzi do niej pewien facet. Krótka wymiana zdań, która wyglądała mniej-więcej tak:
- A pani przyjezdna, tak?
- Tak, ale mieszkam tu już pewien czas- studiuję.
- Ah, to gdzie pani z tą walizkę wiezie?
- Do domu.
- To jednak pani dopiero tam jedzie? Co tam pani trzyma?
Koleżance zrobiło się głupio, więc niewiele myśląc, powiedziała:
- A, nic takiego. Komputer nowy kupiłam.
Facet zaoferował pomoc. Wszystko ładnie, pięknie- wtaszczył jej walizkę do tramwaju, wsiadł z nią.
Do czasu, gdy nagle w owym tramwaju zrobił się tłok. Wtedy "pomocny" mężczyzna bierze walizkę pod pachę i ucieka z nią w siną dal, aby w swoim domu odpakować swój nowy "komputer".
Dziś wspominając te wydarzenie zaśmiewam się do łez, zaciekawiony tym, jaką minę w chwili otwarcia walizki miał złodziej. Tylko w sumie, walizki szkoda :).