Autentyki - humor i rozrywka

Dzieciństwo

Teksty naszych pociech, czyli co robią, jak się zachowują. Czasem ich "przedstawienia" potrafią wprawić w osłupienie niejednego. Czyli beztroskie życie maluchów

Subskrybuj RSS dla kategorii Dzieciństwo.

Wszystkie teksty w kategorii "Dzieciństwo": 304

Kiedy wracaliśmy rok temu z gór, słuchaliśmy po drodze feela, a później postanowiliśmy wstąpić w Częstochowie na kebaba. Mojego brata synek (2 latka) chodził sobie po lokalu, podszedł do kobiety robiącej kebab, oparł się o szybę i krzyczy:
-PANI!! PANI!!
-Słucham?-odpowiedziała
-..a teraz chodź tu do mnie, poczuj sie swobodnie...bąąądź..-zaśpiewał dzielnie

Komunikat w Wiadomościach " Polscy szczypiorniści wywalczyli brąz!!". Radość w domu nie zna granic, nagle pytam swojego 8-letniego dziecka, które patrząc nie wie o co chodzi
- Wiesz co to są Szczypiorniści??
Na to Dziecko odpowiada z dużą satysfakcją " WIEM!! Szczypior jedzą !! "

Trochę starsze dzieciństwo, miałem wtedy 11 lat, Pani nauczycielka na lekcji biologii mówiąc o ssakach morskich: dzisiaj dzieci parę słów o waleniu...

Mój 4 letni Wiktorek w tramwaju
-mamusiu daj mi jeszcze czekoladke
-już Ci wystarczy- odpowiadam , na to mój syn na cały głos:
-bo powiem k...wa

Miałam ok 3 - 4 lata. Byliśmy z rodzicami i z ich znajomymi na wakacjach w domkach letniskowych.
Pewngo dnia rano (po zakrapianej imprezie dzień wcześniej)
- TAAAATTTTAAAAAAAAAA.- Darłam się na cały głos waląc w drzwi.- TATAAAA CO ROBISZ?1
- Żygam.- Odpowiedź mojego taty.
- TAAAAATTTTTTTTAAAAA a ja też moge?
- Nie idź do mamy.
- MAAAAMMMMAAAAAAaa TATO MI NIE POZWOLIł ŻYGAĆ!!!!

Na tą Wigilię musieliśmy mieć Mikołaja gdyż moja 4 letnia siostra bardzo chciała aby przyszedł...
Oczywiście św.Mikołajem został mój wujek który najbardziej z sylwetki przypominał Mikołaja...
Oczywiście siostra rogal od ucha do ucha i zadowolona, że Mikołaj ją odwiedził.
Po całej akcji przychodzi wujek. Siostra mu opowiada jak wiele stracił gdyż był Mikołaj a on go nie zobaczył.
Wujek zaczął się tłumaczyć, że był w "kibelku" a moja siostra na to:
-zatwardzenie czy rozwolnienie??
polew do końca wieczoru xd

Pamiętam,że to był jeden z tych grudniowych dni, kiedy opady deszczu kończył mroźny wieczór.Wybraliśmy się z żoną i synem/cztery lata/ w odwiedziny do rodziców.
Idąc bardzo powoli, bo nogi w rozjazdach, rozmawialiśmy o świątecznych prezentach.
Nagle za rogu bloku wyjechał na rowerze mężczyzna w sile wieku usiłując wziąć zakręt pod kątem 90 stopni. Owszem kierownicę skręcił ale pojechał prosto i tylko przez chwilę, po czym zatrzymał się na krawężniku,oczywiście tylko rower- bo gościu leciał dalej .Staropolski okrzyk-" kurw@ mać" głośnym echem odbił się od bloków.
Staliśmy przez chwlę zastanawiając się czy przeżył.Pełni współczucia podeszliśmy bliżej, gościu już był na czworakach i łapał kontakt z rzeczywistością, kiedy mój syn wypalił:
-Jak będzie pan tak brzydko mówił to panu mikołaj nic pod choinkę nie przyniesie,prawda tato?
Przyśpieszyliśmy kroku nie chcąc dopuścić do następnej tragedii tym razem z naszym udziałem.
Po dłuższej chwili milczenia przemówiła żona:
-myślę synku, że ten pan przed chwilą spotkał się ze świętym mikołajem , w takim długim tunelu ze światełkiem na końcu.

Wybrałem sie kiedyś z moim trzyletnim synem na zakupy.Sytuacja przy kasie ; pośpiech,że nawet nie zwracam uwagi na ciągłe pytania małego dosłownie o wszystko,jakby diabeł w niego wstąpił.,wisi na mnie uczepiony jak małpa lampy z ciągłym tato,no tato.Dobra myślę ,dam radę, pochylam się między wydawaniem reszty i pytam - o co chodzi ?
Mały poważnym głosem- <chces zelka ?>. Ja niewiele myśląc otwieram paszczę i mówię -pewnie,wzrokiem kontrolując wydawane pięniążki i jednocześnie pakując .Udało się.Wracam sprężystym krokiem,w myślach jeszcze tętent koni,przerwany pytaniem małego -i co ? smakował ?.
Ja: -A właśnie, kto cię żelkiem poczęstował ? Bo nie widziałem.
Mały: -Nikt........ do buta mi się przykleił.
Umarłem.

Dziś(6.12), moja 4 letnia siostra cioteczna zafundowała rodzine taką oto sytuację.
Rodzina kupiła jej prezenty na Mikołaja. Za Mikołaja mial przebrać się jej wujek, którego od roku nie widziała. Oczywiście mił sie nie ujawniać, po to by mała dalej wierzyła w to święto. Jednak owemu wujkowi przytrafił się taki problem, że wezwali go dopracy. No to żeby nie psuć małej święta, zaproponowałem ze ja się przebiorę. Wręczam jej paczki, biore na kolano, a ta mała złośnica złapała mnei za brodę (zakładana na gumcę). I mówi zaszokowana "Michałek?!", odwraca się do rodziny, w domu zapadła cisza a ona mówi do rodziców "A nie mówiłam k..wa, że on(pokazując na mnie) nie istnieje?!". Cóz wszyscy sie smiali, szkoda że przestała wierzyćtak wcześnie...

Ktos puscil baka przy stole i milczy, udajac, ze nic sie nie stalo... a mały 1,5 roczny chłopiec podchodzi do tej osoby i ,wywolujac rumieniec zmieszania na jej twarzy, madrze pyta: "kupa?"