Dziś(6.12), moja 4 letnia siostra cioteczna zafundowała rodzine taką oto sytuację.
Rodzina kupiła jej prezenty na Mikołaja. Za Mikołaja mial przebrać się jej wujek, którego od roku nie widziała. Oczywiście mił sie nie ujawniać, po to by mała dalej wierzyła w to święto. Jednak owemu wujkowi przytrafił się taki problem, że wezwali go dopracy. No to żeby nie psuć małej święta, zaproponowałem ze ja się przebiorę. Wręczam jej paczki, biore na kolano, a ta mała złośnica złapała mnei za brodę (zakładana na gumcę). I mówi zaszokowana "Michałek?!", odwraca się do rodziny, w domu zapadła cisza a ona mówi do rodziców "A nie mówiłam k..wa, że on(pokazując na mnie) nie istnieje?!". Cóz wszyscy sie smiali, szkoda że przestała wierzyćtak wcześnie...
