Autentyki - humor i rozrywka

Dzieciństwo

Teksty naszych pociech, czyli co robią, jak się zachowują. Czasem ich "przedstawienia" potrafią wprawić w osłupienie niejednego. Czyli beztroskie życie maluchów

Subskrybuj RSS dla kategorii Dzieciństwo.

Wszystkie teksty w kategorii "Dzieciństwo": 304

To było gdy miałam jakieś 4 lata. Dziadek poprosił moją mamę, żeby kupiła mu wino/wódkę/piwo (nie pamiętam dokładnie). Kupiła, ale schowała gdzieś i powiedziała mi, że "Jak przyjdzie dziadziuś, to powiedz, że nie kupiłam niczego." Po ok. 10 minutach przychodzi dziadek, podbiegam do niego i prawie krzyczę "Stop! Flaszki nie ma!".

Kumpel mi opowiadał, że ten będąc jeszcze w podstawówce dostał uwagę do dzienniczka. Uwagę miał przynieść podpisaną przez matkę. No ale, że nie chciał ryzykować lania podrobił podpis. Podpisał się "mama" ;-D

Pewnej niedzieli zabrałam swoją 3,5 letnią córeczkę do kościoła. Msza nie trwała długo jednak i tak ponad siły mojej bardzo żywiołowej córki. kilka minut przed końcem mszy udało mi się ją namówić aby usiadła spokojnie. Dziecko siedziało i obserwowało sytuację. Organista grał i śpiewał, ksiądz udzielał wiernym komunii a Gabrysia była bardzo tym przejęta. W pewnym momencie nastała zupełna cisza gdyż organista skończył grać i czekał na kontynuowanie mszy przez księdza. Spokój, cisza jak makiem zasiał i to zaniepokoiło chyba moje dziecko bo ni z tąd ni z owąt podniesionym głosem oznajmiła:
- mamo - chyba ksiądz się zepsuł od tego śpiewania...
Cisza zamieniła się w śmiech otaczających nas ludzi.

Odbieram znajomego, bo jego auto zostało na dłuższy pobyt u mechanika. Z żalu kupił butelkę. Siedzimy przy stoliczku. Podchodzi jego 4,5-letni syn i mówi:
- Tata, co to jest seks?
Rozsiadłem się wygodniej w fotelu, bo znajomy nabrał tyle powietrza przed odpowiedzią, ze pomyślałem, że i ja czegoś ciekawego się dowiem. Zanim znajomy wypuścił to powietrze w postaci arcyciekawej odpowiedzi jego syn powiedział:
- No bo wiem, ze "fri" to trzy a "for" to cztery. To co to jest seks?

Młoda (6l) coś tam chce, nie pamiętam już co, ale kategorycznie nic co powinna ;) Rozmowa:
- proooszę
- oj mówiłam ci już że nie
- prooooooooooooszę... (oczka jak u kota ze szreka)
- ale mówiłam ci już, ta minka działa na tatę, nie na mnie
Chwila zastanowienia ze strony Młodej...
- TATA!!! Chodź na chwilę!
...odpadłam...

Moi rodzice mi opowiadali że będąc dziecięciem byłem nad wyraz dobrze prognozującym dzieckiem mając 9 miesięcy już swobodnie biegałem i mówiłem do czasu!! mając niecałe 2 latka jako zdolny człowiek pod nieobecność rodziców chciałem zobaczyć panoramę mojego pokoju! Więc wspinałem się na szafę (w domu sufit był na wysokości 2,9 m szafa 20cm niższa. Moja siostra o 2 lata starsza widząc mnie na tej szafie postanowiła mi pomóc zejść podstawiła krzesło i stół wyszła na nie i chyba jeszcze na coś nie wiem nie pamiętam! wiem tylko tyle że złapała jedną z moich zwisających z szafy nóżek i zgrabnie zrobiła mną JEBUDUBUDUP!!! o podłogę. po tym wypadku przestałem mówić i chodzić jakbym się cofnoł w rozwoju! W wieku 5 lat na imieninach taty postanowiłem przeprowadzić eksperyment naukowy w celu odpowiedzenia sobie na pytanie czy włożenie palca między drzwi a framugę boli?? Wynik eksperymentu był pozytywny pracy naukowej na ten temat nie napisałem gdyż jedyne co potrafiłem z siebie wyrzucić to było O KULWA to było pierwsze słowo które wypowiedziałem od 3 lat!!! I od tamtej pory mówie!!

Mieszkaliśmy w bloku gdzie wszyscy się znali. Było miło i spokojnie. Pewnego dnia mama wracając z pracy poczuła na klatce schodowej dziwny zapach - jakby alkoholu. Po kilku dniach sytuacja się powtórzyła i w rozmowie z sąsiadkami doszły do wniosku, że niestety ale ktoś w piwnicy pędzi bimber. Oczywiście próbowały się dowiedzieć kto mógłby dopuścić się takiego procederu, bo sadząc po nasilającym się z dnia na dzień zapachu musiała być tego dość duża ilość. W końcu mama nie wytrzymała i zeszła do piwnicy przeprowadzić śledztwo. Jakież było jej zdziwienie i przerażenie kiedy kierując się zapachem doszła prosto pod drzwi naszej piwnicy. Po jej otwarciu oczom mamy ukazał się 60 l. balon od wina, a w nim bulgocący w najlepsze ziemniaczany zacier. Po dokończeniu śledztwa okazało się, że brat ( lat 10 ) pochwalił się starszym kolegom że mamy duży balon do wina, a oni chcieli go pożyczyć. Brat bał się wynieść balon z piwnicy więc zaproponował, że mogą korzystać z tego balonu u nas... i tak powstała mała bimbrownia :)
Zawartość balonu została oczywiście komisyjnie zutylizowana, ale ubaw mieli z nas sąsiedzi jeszcze długi czas.

Gdy miałem 6 lat babcia mi dała czekoladkę i nie chciała by się mój brat dowiedział o tym a wiec ja ucieszony ze mam tajemnice uwalony czekoladą biegne do braciszka mówiąc "Kuba ja Ci nie powiem ze babcia mi dała czekoladkę " :]

Opowieść kolegi. Pewnego razu pojechał ze swoim kumplem do jego babci. Oboje mieli może po 10 lat. Babcia akurat coś gotowała w kuchni, kiedy to wnuczek wypałił:
- Babciu, wylizać ci patelkę?
:D

Mama:Widzisz rzęsa mi spadła na policzek muszę sobie pomyśleć życzenie
Dziecko (5 lat): mamooo a powiesz mi co to za życzenie?
Mama: Ale nie mogę bo jak się głośno powie życzenie to się nie spełni...
Dziecko: To powiedz po cichu ;)