Autentyki - humor i rozrywka

Alkoholowe

W tej kategorii znajdziesz teksty związane z imprezami, efektem dnia następnego i akcjami podczas "odlotu". Tutaj powiedzenie "Polak potrafi" nabiera całkiem nowego znaczenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Alkoholowe.

Wszystkie teksty w kategorii "Alkoholowe": 236

Idzie bardzo pijany człowiek po moście z dużym i groźnym psem. Podjeżdża do gościa radiowóz policyjny i policjant pyta go z uśmiechem:
- A czemu to piesek kagańca nie ma?
Pijak ledwo stoi, patrzy na policjanta, potem na swojego psa i mówi:
- A wy to czemu nie macie?
Na to policjant:
- Bo my to nie gryziemy.
- No i Sabusia też nie! hehe

To było w Boże Narodzenie, czyli norma ksiądz chodzi po kolędzie i zbiera kasę na kościół, itd (w naszym mieście to zbierali też na odnowienie ołtarza... znaczy się na ozłocenie). Siedzi sobie pijany gość pod sklepem trzymając wódkę w reku. Nagle widzi jak w jego kierunku idzie ksiądz. Wstaje i pyta go bardzo głośno i dosadnie:
- Jak Jezus chodził po domach to zbierał za to pieniądze od ludzi?
- No nie - odpowiada zdziwiony ksiądz.
- To czemu kur... wy zbieracie? A jak żył to ozłacał meble w swoim domu?
- Tez raczej nie.
- To czemu kur... wy ozłacacie?
Na to ksiądz z deczka poddenerwowany:
- A Jezus to jak żył to pił wino?
Na to pijak:
- A tak się składa, że właśnie pił wino i co?
- To czemu wy cholera wódkę pijecie? - i poszedł z uśmiechem na twarzy :D
Ale mieliśmy polewkę :)

Akcja dzieje sie w biedronce. Jechaliśmy z kumplami (było nas sześciu) na połowinki więc trzeba było wstąpić po prowiant. Każdy wziął po 0,5l i do kasy. Przed nam stał pijaczek który kupował taniego szampana a gdy nas zobaczył powiedział:
-Ale się młodzież bawi :D

Historia, która przydarzyła się mojemu koledze.
Kumpel wszedł do sklepu z zamiarem kupienia dwóch Heinekenów i odbywa taką mniej więcej rozmowę z kasjerką.
- Poproszę dwa heinekeny?
- A dowodzik jest?
- No...nie ma?
- A co można kupić bez dowodu?
- Tylko Lechy!
I kupił 2 Lechy!

Sytuacja autentyczna!

Przychodzi dziewczyna na stacje do sklepu i chce kupic piwo :
- Jednego Redsa poprosze
- Dowod jest?
- Nie..
- No to nie sprzedam
- No ale prosze Pana, to tylko jedno piwo i do tego takie slabe!
Chwila konsternacji ze strony sprzedawcy ale wreszcie po namowach ulega, gdy juz siega do lodowki dziewczyna dodaje
- I jeszcze 19 Zubrow!

To było dobrych lat temu parę. Znajomi moi postanowili uczcic sobotę gdzies na wiejskiej dyskotece w remizie :). Jak to zwykle bywa - zawsze musi się znależć sirota, której przydarza się wszystko co złe. Nie inaczej było i tym razem. Jeden z kolegów, nie dość, że nie miał szczęscia w życiu osobistym, miał łeb słaby jak pierwszoklasista, to jeszcze był chudym posiadaczem potężnie zbudowanej mamuśki, której bała się cała okolica z synkiem na czele. Ot taka Helga! za każdym razem jak chłopak się urżnął, płakał jak niemowlę, ze strachu, co mu tym razem mamuśka zrobi.
Ale ad rem - pogoda piękna (maj...), więc wszyscy postanowili zaniesc go do domu. Jednakże na miejscu strach zwyciężył i miast wnieść go do do pokoju, ze strachu przed wspomnianą rodzicielką wywlekli go po schodach, oparli o drzwi i zwiali z obłędem w oczach.
Jak to zwykle bywa - po sobotniej dyskotece młodzież wiejska spotyka się na niedzielnej Mszy. Towarzystwo czeka na kumpla pod bramą, czeka, czeka, pół Mszy a jego ni ma. Pod koniec patrzą idzie - ręka na temblaku w drugiej kula, którą się podpiera, łeb obandażowany. Przerażenie - Carlos (ksywa) co ci sie stało?! A ten sepleniąc - drzwi się k..wa na zewnatrz otwierają.....

nie ma jak murarzom, jak nie piją to łażą

Kiedyś z kumplem wracałem z baru ok 3-4 nad ranem i byliśmy trochę pijani. On skręcił do swojego domu, pożegnaliśmy się a ja poszedłem dalej.
Po chwili dostaję od niego telefon... "Ku*** nie mogę trafić kluczem w dziurkę!" Spytałem się czy mam wrócić się i mu pomóc - on ze śmiechem odpowiedział, ze da sobie radę i na tym nasza rozmowa się skończyła.
Następnego dnia spotykam jego brata, który opowiada, że jak wczoraj wracał nad ranem do domu zastał swojego brata śpiącego z kluczem w ręku pod drzwiami :)))

Sylwester 2008
Akcja toczy sie w sylwestra u mojego kumpla. Jeden z kumpli lezacy na podłodze w stanie upojenia trzyma ręce w misce z rzygami. Widząc to podchodzę do niego i zaczynam dialog
- Te dlaczego ty ręce w rzygach trzymasz?? - i próbuje mu je wyciagnac, a on
- Rzygi cieple, rzygi dobre, odwal sie

Przez caly czas mamy z tego wielka pompe

Skrecilismy ostatnio spontaniczna domowe u kumpla, jako ze potrzebne byly procenty wybrałem się do żabki. Stoje sobie spokojnie w kolejce z zamiarem nabycia kilku trunkow i ustawia sie za mna lekko 'zmeczony' gosc, dzwoni mu telefon.
-Haaaaaaalo!!
-[ktos z drugiej strony]
-No k..wa... Zara bede.
-[ktos z drugiej strony]
-W tej... noo.. k..wa... ropusze!

Osmarkałem sie ze smiechu xD