Kiedyś z kumplem wracałem z baru ok 3-4 nad ranem i byliśmy trochę pijani. On skręcił do swojego domu, pożegnaliśmy się a ja poszedłem dalej.
Po chwili dostaję od niego telefon... "Ku*** nie mogę trafić kluczem w dziurkę!" Spytałem się czy mam wrócić się i mu pomóc - on ze śmiechem odpowiedział, ze da sobie radę i na tym nasza rozmowa się skończyła.
Następnego dnia spotykam jego brata, który opowiada, że jak wczoraj wracał nad ranem do domu zastał swojego brata śpiącego z kluczem w ręku pod drzwiami :)))
