Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

Rzecz się działa w 2 klasie liceum na biologii
Polecenia profesora:
-podaj mi jakieś funkcje roślin
odpowiedź ucznia:
-no np. kwiaty cieszą oko ;))

UWM Olsztyn
Pewien profesor bardzo lubi sobie wypić,czasem nawet przychodzi chwiejnym krokiem na zajęcia. Przy końcowym zaliczeniu przedmiotu(które było ustne) kolega nic nie umiejąc postanowił wykorzystać ten fakt i na sale wszedł z 3 butelkami 0,5 l wódki mówiąc do profesora- 3 za 3. profesor wziął butelki i wstawił mu trzy. Pare minut później wszedł następny kolega z takim samym pomysłem i mówi do profesora- 3 za 3 na co profesor biorąc 2 butelki "2 za 2" :D

Na wykladach z ukladów automatyki. Profesor wchodzi siada sprawdza obecnosc zaczyna lazic po klasie i mowi: Pierwsza zasada automatyki brzmi-jesli automat padnie trzeba przejsc na sterowanie reczne.
SALA UMARLA a oczywiscie profesor nie skumal z czego wszyscy placza:)

Pewnego razu na laborkach pewien dr W. omiawial co trzeba zrobic(nieistotne czego to dotyczylo;])
W pewnej chwili moj kumpel nie zrozumial tresci i spytal:
- Przepraszam moglby Pan powtorzyc bo nie uslyszalem...?
Dr W. po chwili namyslu na to:
- Uszy sie myje.... a nie pizga o zlew...

Miałem takiego kolegę ze wsi w liceum. Koleś był spoko i go lubiłem,
ale zaznaczyć trzeba, że klął jak szewc.
No i razu pewnego Romek (tak go nazwę) przysnął sobie na lekcji historii. Wziął się tak ładnie walnął na ławkę i objął głowę rękami. Nauczyciel omawiał cośtam i łaził sobie pomiędzy ławkami. W pewnym momencie przyuważył w/w kolegę, podszedł i mówi do niego cichutko:
Nauczyciel (N)- Romuś
Romek (R)- <nic, cisza>
N:- Romek
R:- <znów nic, cisza>
N:- Romek! <szturchajac>
R:- Co jest k..wa!!??

Do dziś pamiętam minę ich obu. Dobrze, że psor był wyrozumiały.

Dr przy oddawaniu naszych nie udanych kolokwiów:
-Podczas sprawdzania Panstwa prac tak sie zdenerwowalem,ze wypalilem cala paczke papierosow!!
Dobrze,ze to byly Lajty-teracz czuje sie lajtowo ;)

Całość miała miejsce na wykładzie z metod i technik programowania na Politechnice Gdańskiej.
Doktor M. opisywał pewien algorytm wyszukiwania najkrótszej drogi, aby nam to jakoś obrazowo pokazać posłużył się przykładem studenta wracającego z imprezy. I w którymś momencie używa sformułowania:
-Student jest pijany, ale nie głupi
Audytorium poległo.

na religi:
<ksiądz> o czym chcecie dzisiaj rozmawiać?
<uczeń> o sexie!
<ksiądz> o tym się nie rozmawia chłopcze...to się robi

Cała klasa padła

Dzień jak co dzień w jednym z lubelskich liceów. Siedzę sobie na polskim, nudy jak zwykle. Nagle do klasy wpadają moi kumple, mocno spóźnieni.
- nauczycielka:O której to się przychodzi na lekcje?!
- kumpel: mecz oglądaliśmy. Polska z Rosją w siatkę wygrała.

Nauczycielka oczywiście usprawiedliwienia nie mogła zostawić bez komentarza. Zaczęła wywód o bezsensie oglądania meczów i tym podobnych wydarzeń, bo zawsze można szybko sprawdzić wynik na końcu, a czas poświęcić na coś ciekawszego.

Na to kumpel z ostatniej ławki:
- Książek też nie trzeba czytać, są streszczenia.

Nauczycielka przysiadła, my biliśmy brawo;:-)

Autetyk opowiedziany przez profesora Antropologii, jeszcze z czasów jego studiowania..Historia fantastyczna, więc pozwolę sobie przytoczyć..

" Po jednym z egzaminów, profesor nazwiskiem Dycz, wywiesił na drzwiach kartkę na której napisał:

- Studenci, co nie zdali egzaminu, zgłoszą się do mnie dnia...
Ktoś bystry pod spodem dopisał:
- Nie "co", tylko "którzy"!

Następnego dnia pod spodem znalazł się komentarz profesora, który zacytował inwokację - "Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy"- podkreślając słówko "co"..

Następnego dnia znalazł dopisek:
- Co wolno Mickiewiczu, to nie Tobie Dyczu"