Dzień jak co dzień w jednym z lubelskich liceów. Siedzę sobie na polskim, nudy jak zwykle. Nagle do klasy wpadają moi kumple, mocno spóźnieni.
- nauczycielka:O której to się przychodzi na lekcje?!
- kumpel: mecz oglądaliśmy. Polska z Rosją w siatkę wygrała.
Nauczycielka oczywiście usprawiedliwienia nie mogła zostawić bez komentarza. Zaczęła wywód o bezsensie oglądania meczów i tym podobnych wydarzeń, bo zawsze można szybko sprawdzić wynik na końcu, a czas poświęcić na coś ciekawszego.
Na to kumpel z ostatniej ławki:
- Książek też nie trzeba czytać, są streszczenia.
Nauczycielka przysiadła, my biliśmy brawo;:-)
