Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833
- « Poprzednie 10
- Strona: 16 z 84
- Następne 10 »
Zdarzenie miało miejsce w jednych ze śląskich liceów. Jedna z uczennic która ciągle spóźniała się na lekcje i nic nie robiła króregoś dnia po wejściu do klasy profesor powiedział:
- no to rozbieraj się i do tablicy ;)
- #5571
- Pkt: -98
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Działo się to kilka lat temu, studiowałem stosunki międzynarodowe. Nasz rok obrodził w przesympatycznych kolegów z Afganistanu. Jedni mówili lepiej po polsku, inni gorzej, jeszcze inni - wcale. Taki, który nie mówił wcale był kolega X, lecz miał to za nic. Zachowywał się dość nonszalancko, dość cwaniacko, zamiast po prostu poprosić o pomoc, udawał, że wszystkie wie i rozumie, wyciągając zawsze pewnie rękę od siebie i mówił wyuczone "spokojnie, spokojnie" lub "dobra, dobra",
Zdarzył się raz przedmiot o stosunkach międzynarodowych na Bliskim Wschodzie. Pewnego dnia przyszedł czas na Afganistan. Po wstępnym omówieniu geografii i historii w tym wojny z ZSRR doszliśmy do sylwetek najsłynniejszych przywódców tego kraju jak Masud czy Hekmattiar. Tu zaczęli brylować nasi afgańscy koledzy z wyjątkiem jednego - kolegi X, który oczywiście nie powiedział nic, jako że nic powiedzieć nie umiał. Widząc, że może pójść nie po jego myśli, tzn. może wyjść na tzw. wała, kolega poprosił mnie po angielsku (ten akurat język znał naprawdę i to bardzo dobrze), bym przekazał mu jak powiedzieć coś po polsku o tym przywódcy, który jeszcze nie był do tej pory omawiany - B. Rabbanim. Chciał po polsku powiedzieć, przebijając, kolegów, że Rabbani to "jeden z najznamienitszych przywódców, jakiego nasza ziemia" (to "afghan soil" pamiętam do teraz). Odrzekłem, co ma powiedzieć i nadeszła wiekopomna chwila. "Burhanuddin Rabbani, czy ktoś z państwa może coś o nim powiedzieć lub przedstawić sylwetkę". Kolega X usłyszawszy nazwisko "Rabbani" nie kazał na siebie czekać. Wstał, dumnie wypiął pierś i na całą salę tubalnie wypalił:
-Stył s pofełamefenemi nogemji.
Reakcja sali spowodowała, że od tej pory kolega X przeszedł gwałtowną przemianę interpersonalną.
- #5518
- Pkt: 322
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Rzecz się dzieje z 15 lat temu. Główną bohaterką jest pani mgr Iza C. (I), prowadząca ćwiczenia z matematyki na SGH. Pani mgr w tym czasie najwyraźniej oszczędzała na wymianie baterii do aparatu słuchowego. Dodam, że o aparacie dowiedziałem się kilka miesięcy później, w czasie zajęć był dobrze zamaskowany pod fryzurą. Oszczędność doprowadziła do takiej oto sytuacji.
Wyprowadzenie wzoru trwa od 2 minut, pani mgr wyraźnie wciągnęła się w temat i praktycznie nie odwraca się do sali. Pilniejszy student (P) zauważył błąd.
P: Pani magister, tam powininen być minus zamiast plusa - rzekł nieśmiało.
Po chwili tę samą uwagę powtarza kilka osób, po kolejnych kilku minutach w zasadzie chórem mówiła cała grupa ćwiczeniowa.(G) krzyczy:
G: TAM POWINIEN BYĆ MINUS!
Zero reakcji.
Toteż ludzie dali sobie spokój. Kilka minut później pani magister wyraźnie stała się zakłopotana, otrzymany wzór nie poskracał sie ładnie. Pani magister rzekła:
I: Czy ktoś z Państwa widzi może gdzieś błąd?
i na 2 sekundy odwróciła się w stronę studentów, ale ich poruszenie nie przykuło jej uwagi. Także kolejny chóralny komunikat o minusie nie podziałał. Mija minuta, moze dwie, w końcu dostrzegła błąd i z pretensją w głosie odzywa się do studentów:
I: Tu powinien być minus! Dlaczego mi Państwo nic nie powiedzieliście????
Po tym zdarzeniu uciekłem do innej grupy ćwiczeniowej :-)
- #5509
- Pkt: 164
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Profesor Zbigniew B. z Torunia, lekcja matematyki.
Liczymy macierze, a jak wiadomo jest tam strasznie dużo liczenia (na 5 uczniów rozwiązujących jest 6 różnych wyników, żaden poprawny). I tak profesor pisze rozwiązanie na tablicy. Zapisał całą, otrzymał jakiś wynik. Patrzy z niedowierzaniem, robi krok wstecz, wszyscy konsternacja, co się dzieje etc. i nagle słyszymy:
- Ale tu jest błąd. Dlaczego nikt mi nie powiedział? - I wskazuje początek tablicy, po czym ściera praktycznie całą i od nowa liczy.
W klasie słychać było tylko skreślające długopisy i ciche przekleństwa :D
- #5491
- Pkt: 110
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Pol. Śląska, dr. P na wykładzie z analizy matematycznej. Rysując zdaje się pochodną funkcji zadaje pytanie skierowane do grupy:
- Czy widać o co chodzi?
Grupa jakoś tak niemrawo pokiwała głową, na co doktor:
-Na studiach jest jak w biblii. Błogosławieni ci co nie widzieli a uwierzyli.
Tak się zresztą składało że wykłady mieliśmy jako ostatnie zajęcia w piątek, a ćwiczenia pierwsze zajęcia w poniedziałek, więc nie dość że mało ludzi to jeszcze wszyscy "ociężali" umysłowo. W końcu na pewnych zajęcia doktor podsumował nasze zaspanie dość ostrym tonem:
-Kto tu jest starostą?
Wszystkie spojrzenia padły na kolegę który niemrawo się zgłosił.
-Mam dla pana następujące zadanie. Na następne zajęcia przyniesie pan zdjęcie całej grupy uśmiechniętej entuzjastycznie, abym miał dla kogo wykłady prowadzić.
Atmosfera się na jakieś 15 minut ożywiła...
- #5465
- Pkt: 170
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Ćwiczenia z analizy matematycznej przerabiamy całki oznaczone, prowadzący ćwiczenia napisał na tablicy całkę "no i jak to zrobimy?" z sali standardowo odzywają się tylko jarzeniówki. Na co niczym nie zrażony profesor "No bardzo prosto" po czym zapisał 3 tablice z góry na dół "I w ten prosty sposób mamy wynik"
- #5446
- Pkt: 126
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Pewien pan który prowadzi ćwiczenia tłumaczy coś tam, kręci na lewo i prawo, jakieś rysunki pierdoły i w końcu rzuca tekstem: "Wy to rozumiecie ? Bo jak teraz siebie słucham to sam tego nie rozumiem"
- #5416
- Pkt: 198
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
No więc autentyk zdarzył się w Anglii - rozmowa z nauczycielem od geografii [G] i ze mną [J] a zaczęło się od faktu że dość ciepło się ubrałam (kilka koszulek, bluza i uniform). Aha, jeszcze wspomnę że relacje w Anglii typu nauczyciel - uczeń są bardzo luźne. Nie napisałam początku rozmowy, bo jest do prawdy nudna:
[J]: Na prawdę nienawidzę pogody w Anglii.
[G]: Dlaczego? Przecież jesteś z Polski.
[J]: Bo tu jest zimno i mokro.
[G]: A w Polsce jest jeszcze zimniej...! I macie śnieg.
[J]: Wiem, ale i tak nienawidzę Angielskiej pogody!
[G]: Ty tutaj powinnaś sobie w bikini latać i cieszyć się, że jest cieplej...
[J]: No tak, czyli jakbym przyjechała z Moskwy, to bym na golasa po szkole ganiała...
Mina nauczyciela - bezcenna, klasa - śmiech do końca lekcji.
- #5401
- Pkt: -69
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Prof. B. do ucznia na matematyce:
B: Krzysiek, czego nie wiesz?
K: Ja narazie wszystko wiem.
B: Powiedz czego nie wiesz. Widze po twojej durnej mordzie, że nie wiesz.
- #5380
- Pkt: 126
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
Pewien wybitny polonista wrocławski, prof. F. słynął z niesamowitego wręcz roztargnienia. Pewnego razu przyszła do niego studentka z pytaniem, czy może otrzymać wpis. Pan prof. zaprosił dziewczynę do gabinetu, wskazał krzesło po czym wziąwszy indeks wyciągnął z kieszeni marynarki łyżkę i ową łyżką złożył zamaszysty podpis w indeksie. Studentka w pierwszej chwili oniemiała, ale w końcu zależało jej na wpisie, więc odważyła się powiedzieć: "Hmmm... Najmocniej przepraszam, pana profesora, ale to jest łyżka..."
Prof. F. spojrzał na nieszczęsną łyżkę ze spokojnym, zamyślonym zdziwieniem i powiedział: "łyżka? łyżka. Tylko czym ja dzisiaj obiad jadłem?'
- #5338
- Pkt: 300
- Akademickie
- +
- −
- Daj na fejsa
- « Poprzednie 10
- Strona: 16 z 84
- Następne 10 »
