Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

W naszym LO jest pewna nauczycielka matematyki, która bardzo lubi nawiązywać w czasie lekcji do pierogów. Ona musi iść, bo syn przyjeżdża i pierogi musi ulepić, a to innym razem jej pierogi stygną itd... pewnego razu jeden z kolegów zabrał się cichcem za drugie śniadanko na jej lekcji, ale ta go przyuważyła i pyta:
- A co Ty tam żresz?
rezolutny uczeń wypalił - pierogi!
- A podziel się!

Współlokatorka niedawno miała obronę licencjata...kilka dni przed tym niezwykle stresującym dla niej dniem, wybrała się do swojego promotora (dosyć młody, zabawny koleś;)). Wraca na mieszkanie i śmieje...opowiedział jej sytuację :) razem z jej rocznikiem bronił się koleś, który nie dał rady w zeszłym roku. Przychodzi na obronę, a w komisji rektor uczelni... czeka na swoją kolej, otwierają się drzwi sali egzaminacyjnej i proszą owego delikwenta. Chłopak wchodzi do sali, siada przed komisją, sięga do kieszeni i wyciąga kartkę. Kładzie na stole przed przewodniczącym i wali z tekstem: "To ja przygotowałem te pytania, które zadał mi pan promotor..." :D promotor złapał buraka, wyszedł z gościem przed salę i oczywiście go zjechał z góry na dół :D

Siedzimy podczas przerwy na szkolnej ławce. Na przeciwko nas usiedli sobie inni koledzy. A ja na to:
Patrz oni są normalnie 3 razy naj.... Kumpel pełna zdziwka (zazwyczaj mamy z nich polewkę codziennie i żeby od razu byli naj???) Ja na to: no przypatrz się najWIĘKSZY, najMNIEJSZY i najGłUPSZY :)

Idzie sobie trzech kolegów którzy skończyli lekcje. Przechodzą obok pana nauczyciela który właśnie kończył drugie śniadanie. I po kolei jak szli tak mówili:
- Dzień dobry !!
- Do widzenia !!
- Smacznego :)

Lekcja matematyki.
Pani ogólnie miła, spokojna i nie robi nie zapowiedzianych kartkówek. Gdy klasa jest całkowicie obecna, pani zaczyna pisać, zadania na tablicy i mówi "Nie zapowiedziana kartkówka, przepisywać" Klasa przerażona- były na rzazie tylko 2 zadania, a i tak wzory nie z tej ziemi. Klasa przekonana o jedynkach, ze smutkiem patzry na 3 zadanie. Treść 3 zadania brzmi następująco: "PRIMA APRILLIS!!!" Klasa odetchnęła z ulgą. Nikt nie pamiętał że był wtedy 1 kwietnai :)

Gimnazjum, lekcja fizyki. (N)auczyciel dyktuję zadanie po czym mówi:
(N) No to do tablicy przyjdzie.. hmm.. (P)atrycja!
(P) Nie, ja nie chce..
(N) Chodź, chodź, bo ostatnio słabo ciągniesz..

Klasa w śmiech, nauczyciel "puścił buraka" i dał sobie spokój z zadaniem :P

Wykład z dr. hab. inż profesorem UWM.
Kobiety dzielą się na trzy grupy: piękne, bardzo ładne i te z wydziału rolniczego.

lekcja matematyki. (n)auczycielka zapowiada sprawdzian
n: jak się nauczycie do sprawdzianu i wasza klasowa średnia będzie wyższa niż 4,0 to wszyscy dostaniecie po 4.
u: a jak się nie nauczymy?
n: to wpierdol będzie!

Zdajemy egzamin u dr M. z logiki.. dość specyficzna i barwna postać KUL-u, żyjący światem logiki i filozofii nieszkodliwy i bardzo sympatyczny wykładowca, postać wręcz legendarna naszej alma mater. Zaliczenie polega na tym, że pisze na kartce zadanie, po czym należy się udać na koniec sali gdzie leży sterta książek i notatek, pilnie zgromadzonych przez cały rok i usiłuje się znaleźć rozwiązanie. Pomimo tak ogromnej legalnej pomocy naukowej zdawalność egzaminu zazwyczaj kończy się na 3. Idąc za radą poprzednich roczników mało kto przygotowuje się wcześniej, gdyż rezultat egzaminu nigdy nie jest do końca pewny. Wchodzę na egzamin druga w kolejności, przede mną jest rzecz jasna zupełnie nieobryty w temacie logiczności kumpel. Dr M. wpisuje mu finalnie z wielkim bólem 3, tłumacząc że nie może go tak oblać na sam początek dnia. Teraz moja kolej - przedstawiam dr moje wypociny, po czym dociera do moich uszu narzekanie na temat mojej małej wiedzy. Suma sumarum dr M. stwierdza:
-Nic pani nie umie, ale skoro takiemu głąbowi jak kolega wcześniej postawiłem 3, to żeby było równouprawnienie Pani też muszę!
:D

Grupa studentów czeka przed sekretariatem wydziału:

S1 - Student 1
S2 - Student 2

S1: Tak właściwie to po co my tu tyle czasu stoimy?
S2: No bo mieli wywiesić wyniki z psychologii...
S1: A o której konkretnie?
S2: Nie wiem, ale miały być najpóźniej w środę.
S1: No to równie dobrze możemy tu przyjść później, nie?
S2: Ale dzisiaj jest czwartek...