W naszym LO jest pewna nauczycielka matematyki, która bardzo lubi nawiązywać w czasie lekcji do pierogów. Ona musi iść, bo syn przyjeżdża i pierogi musi ulepić, a to innym razem jej pierogi stygną itd... pewnego razu jeden z kolegów zabrał się cichcem za drugie śniadanko na jej lekcji, ale ta go przyuważyła i pyta:
- A co Ty tam żresz?
rezolutny uczeń wypalił - pierogi!
- A podziel się!
