Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

To była jedna z pierwszych lekcji PO, na których uczyliśmy się o pierwszej pomocy.
Sor: A co by było gdybyście byli świadkami wypadku?
My: Yyy... Nooo...
Za oknem huk. Wyglądamy, a tam dwa samochody się rozwaliły.
Sor: Eee. Wszyscy żyją. Kontynuujmy.

Jeżdżę taksówka i pewnego razu wiozłem dwóch młodych gości prawie biznesmenów którzy przekomarzali się cała drogę kto lepiej zarabia i kto ma lepszą sytuację jeden mówił ze wysłał na wakacje żonę do Egiptu drugi do Grecji ja uśmiechałem się pod nosem w pewnej chwili jeden z nich chyba to zauważył i z przekąsem pyta mnie a pan panie kierowco gdzie żonę na wakacje posłał a ja mu na to ja to swoja sam posuwam i już była cisza do końca kursu .

CrashXt:
kurde chcialem sobie plecy wydepilowac :/ kupilem wosk i kurde teraz mam plecy cale polepione :/
Sobiesiu:
a nie lepiej isc do zakladu kosmetycznego?
Sobiesiu:
jeszcze cie przytym wymasuja :D
CrashXt:
teraz to tak zrobie :) ale kurde lipa ...chcialem to samemu zrobic :P
CrashXt:
teraz mam kurde szlaczki na plecach :?
Sobiesiu:
takie aerodynamiczne :-)

Słucham w dwójce otwarcia sacrum profanum. Po zakończeniu audycjii prowadzący zrelacjonował sytuację jaka się wydarzyła podczs pauzy w trakcie koncertu. Cisze miał zmacić natrętliwy dzwonek z komórki. Dyrygent, który przygotowywał się do ponownego wejścia, obrócił się w strone skąd dobiegał dzwięk. Momentalnie skierował batute na tamten rejon publicznosci i podja się dyrygowaniem dzwonkiem komórki. Po krótkim pokazie umiejetności zrobił poważną minę i wskazał zdecydowanie pałeczką najblizsze wyjście. Gdyby zawsze można w podobny sposób komentować wpadki z komórą, może by ludzie w końcu zrozumieli ze w pewnych sytuacjach naprawdę nie wypada.....

Pewnego dnia szukałam po skepach płaszcza na jesienne przymrozki i znalazłam. To była miłość od pierwszego wejrzenia, ale niestety bez wzajemności, bo kosztowała 599zł :<. Cały dzień nie mogłam sobie darować, że jak już znalazłam idealny ciuch to musiał tyyle kosztować. Spotkałam się z moim chłopakiem i mu też ciągle zawracałam głowę tym płaszczem. On chcąc mnie pocieszyć:
- kochanie, ale ty we wszystkim wyglądasz ładnie, nie musisz mieć tego płaszcza. A najładniej to w ogóle wyglądasz bez niczego :).
- O jak mi miło, a wiesz w czym ty wyglądasz najładniej?
- W czym?
- We mnie! :D

Kolega w minionym tygodniu "wybywał" gdzieś w tzw. teren grać z zespołem. Uprzednio poprosili o przygotowanie sali, strój fortepianu itd.
Sala była, fortepian był... w kącie... nie nastrojony (jak się później okazało), tylko USTROJONY - kwiatami, szarfą itp. Oczywiście zespół stanowczo domagał się szybkiego i dokumentnego usunięcia ww. dekoracyj, ku wielkiemu niezadowoleniu kierowniczki...

Koledze (muzykowi) zdarza się grywać na różnych imprezach. Niedawno jadąc "w teren" z zespołem wysłali do organizatorów imprezy e-maila z prośbą o przygotowanie garderoby. Niebawem dostali odpowiedź:
"Nie możemy przygotować garderoby, bo nie znamy Państwa rozmiarów".
Organizatorom najwyraźniej chodziło o ubiory...

Opowieść ta zaczyna się w sklepie komputerowym Sferis w pasażu handlowym Alfa Centrum w Gdańsku.
Do sprzedawcy, podchodzi kobieta około 30. roku życia, która jak się potem okazało nie bezpodstawnie urodziła się blondynką.
Kobieta informuje, że Internet, który założyła u siebie w domu przez wyżej wspomniany sklep już "przeczytała trzy razy i nic się tam nie zmieniło".
Sprzedawca wielce zdziwiony prosi kobietę u szersze wytłumaczenie. Po paru zdaniach okazało się, że nasza blond bohaterka klikając na ikonkę Internet Explorer`a otwierała stronę startową formy UPC, która to była bezpośrednim dostawcą usługi internetowej. Pełna napięcia Blondi z wypiekami na twarzy surfowała przez Internet poznając codziennie regulamin, wszystkie plusy abonamentu UPS oraz promocje związane z korzystaniem z tego operatora:)
Kiedy to usłyszałem dowcipy o blondynkach przestały mnie już śmieszyć, po prostu w nie wierzę.

Sytuacja dzieje się w Zielonej Górze, tuż przed upadkiem PRL-u, kiedy to żeby coś kupić trzeba było mieć znajomości, lub pohandlować z ruskimi. Ojciec chciał dzielnie wykonać kilka prac domowych jednak zabrakło mu wiertarki. Poszedł więc na rynek i odszukał rosłego kacapa w płaszczu po kostki, który na pierwszy rzut oka skrywał skarby niesamowite.
Już miał zagadnąć, gdy zdał sobie sprawę, że nie ma pojęcia jak powiedzieć to po rosyjsku. Wpadł więc na pomysł, aby pokazać mu o co chodzi. Zaczął więc wprawnie gestykulować jak to też wiertarki się używa, na co jegomość rozchylił płaszcz, ukazując wspaniałą kolekcję karabinów AK-47 z pobliskiego poligonu informując jednocześnie zdębiałego klienta:
- U mie patronów niet... jeno maszyny.

wpada tzw. dresiarz do lodziarni i mówi do sprzedawcy: "zrób mi loda". Bardzo zbulwersowany sprzedawca odpowiedział: "W WAFELKU CZY NA ZAPLECZU?". "Dresiarz" po prostu źle sie wyraził, i złozył skarge na sprzedawce, którego po tym incydencie wyrzucono z pracy.