Słucham w dwójce otwarcia sacrum profanum. Po zakończeniu audycjii prowadzący zrelacjonował sytuację jaka się wydarzyła podczs pauzy w trakcie koncertu. Cisze miał zmacić natrętliwy dzwonek z komórki. Dyrygent, który przygotowywał się do ponownego wejścia, obrócił się w strone skąd dobiegał dzwięk. Momentalnie skierował batute na tamten rejon publicznosci i podja się dyrygowaniem dzwonkiem komórki. Po krótkim pokazie umiejetności zrobił poważną minę i wskazał zdecydowanie pałeczką najblizsze wyjście. Gdyby zawsze można w podobny sposób komentować wpadki z komórą, może by ludzie w końcu zrozumieli ze w pewnych sytuacjach naprawdę nie wypada.....
