Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Kolega przychodzi do sklepu i mówi
:- Poproszę zapałki.
- 10 gr.
- Można płacić kartą?
- Oczywiście.
- Proszę. (Wyjął króla pik)

Sprzedawca trochę zakłopotany, dał zapałki w prezencie.

Pojechałem na stacje Orlen zatankować skutera, stałem w takim miejscu że prawdopodobnie nie było widać mojej pierdziawki z pozycji kasjerki i poza tym stał za mną samochód czekający aż zapłacę i odjadę co mogło mylić, więc poszedłem W KASKU NA GłOWIE zapłacić a kasjerka nieśmiertelne pytanie "Możę dodatkowo letni płyn do spryskiwaczy?"

Wszystko sie działo gdy chodziłam jeszcze do liceum. Koleżanka z klasy spotykała sie z chłopakiem i ten codziennie rano przywoził ją do szkoły swoim samochodem. Mimo, ze to była dość krótka znajomośc, gdy tylko podjeżdzali pod szkołe on wysiadał z samochodu i otwierał jej drzwi wten ona z dumą wysiadała. Codziennie rano wszystkie dziewczyny z zadrości podpatrywały zza firanki jakiego to ona "gentelmena" spotkała. Któregoś dnia jedna nie wytrzymała i mówi:
- Kasia, ale ja Ci zazdrosze takiego faceta, takiego teraz ze świecą szukać co kobiecie drzwi od samochodu otwiera!
Na to Kaśka parsknęła śmiechem i mowi:
- Taaa, ten kretyn już miesiąc klamke naprawia i naprawić nie moze!! ( Okazało sie, ze klamka była popsuta i istniała jedynie możliwośc otwarcia z zewnątrz) Ubaw był do końca dnia:)

Opowiadanie kolegi ;p. Pewnego dnia czekał on sobie na autobus. Niby nic ciekawego nie było zanim nie przybyła na przystanek jegomościówna z rozwydrzonym i rozwrzeszczanym bachorem uczepionym jej ręki. Bachor ów zaczął w pewnym momencie kopać, zaczepiać itd. pewnego staruszka siedzącego jak gdyby nigdy nic na ławce. Wtedy jakiś młody student podszedł do opiekunki dzieciaka i polecił zwrócić uwagę podopiecznemu. Ta spojrzała na niego z wyższością odpowiadając, że wychowuje swoje dziecko bezstresowo. Wtedy chłopak splunął jej na twarz mówiąc, że też był wychowywany bezstresowo... Ludzie dookoła zaczęli bić mu brawo, a babka speszona uciekła ;D

Będąc na wakacjach pod namiotami kilka lat temu z rodzinką zdarzyła się bardzo zabawna sytuacja. Mój wujaszek mając nazwisko Komorowski miał ksywkę Komar. Pewnego wieczoru była niezła balanga pól pola namiotowego bawiło się. I w pewnym momencie kolega wujaszka krzyczy:
(K)- Hej Komar.
Na co mój młodszy brat(10l):
(B)- Komar? Dlaczego Komar? Pewnie wujek dużo bzyka.
Wszyscy buchnęli śmiechem a mina wujaszka i małżonki - bezcenna.

W moim mieście jest sklep mięsny, pod szyldem Dubielak. Przychodzi dziś do nas sąsiadka i mówi:
- Kupiłam trochę schabu u DEBILAKA!

Sytuacja miała miejsce wiele lat temu i znam ją z opowieści ojca.
Otóż w naszym mieście (wtedy to była wieś) jest posterunek policji. Milicjantów wtedy wspomagali ORMOwcy.
No i był jeden taki ormowiec niezbyt lotnego umysłu. Stawił się na nocny dyżur. Milicjanci mieli ochotę pić wódeczkę w ciepełku, a nie pracować na mrozie (zima sroga była). Ale przy obcym nie za bardzo. Wymyślili, że wyślą go w teren.
Przedstawili mu bajkę o pościgu i zmierzającym w stronę wsi aucie z przestępcami. Wywieźli go kilka kilometrów od wsi i kazali spisywać wszystkie auta które go miną.
Stał facet na tym mrozie kilka godzin i spisywał. Przejęty rolą poddał się dopiero nad ranem i wrócił do wsi na piechotę. Tylko, że dzielny ORMOwiec, zamiast iść do domu spać, jak pijani koledzy milicjanci, poszedł do komendanta z raportem z nocnej obławy na bandytów. Pół kartki miał zapisane numerami.
Podobno poleciały głowy :).

Żart ten ma ok 40 lat a autorem byl mój Ś.P. dziadek który był masarzem (bił świnie). W swojej wsi był znany z poczucia humoru i to czasem takiego ze mial z tego powodu pewne nieprzyjemnosci :) Pewnego razu zażartował sobie ze swojego zanajomego ktorego zresztą lubiał. Ów kolega dziadka posiadał motor (komarka) na którym jeżdził do pracy i zwierzył sie kiedyś wspólnym znajomym ze ciagle coś mu smierdzi. Czy to w domu, czy tez jak jedzie do pracy itd. Trwało to dosyć długo i smrud sie nasilał ale kolega wszystko znosił. Nadszedł jednak dzien kiedy odkrył prawde o tym ze mój dziadek podczas "bicia świni"wpadł na pomysł zaszycia odbytu swini pod jego kaskiem tzw. orzeszkiem a dokladniej pod podszyciem który który to odbyt nie dość ze sam od siebie okropnie śmierdział to na dodatek zgnił.

Kiedyś będąc z koleżanką na spacerze podbiło do nas 2 kumpli z oryginalnym tekstem na podryw
ONI : Hej Kozy
MY : Co chcecie Barany?

I takim oto sposobem stworzyliśmy sobie niezłą TRZÓDKĘ ;)

Dziś jest się z czego pośmiać :)

Mieliśmy w zime lekcje wf-u. Pani zachęca wszystkich zeby troche poćwiczyc to od razu zrobi sie nam ciepło.
W pewnym momencie babka pyta sie Tomka:
- Dlaczego Ty stoisz przy tym kaloryferze?
Na to Tomek:
- No przeciez rozgrzewke mamy!:)