Będąc na wakacjach pod namiotami kilka lat temu z rodzinką zdarzyła się bardzo zabawna sytuacja. Mój wujaszek mając nazwisko Komorowski miał ksywkę Komar. Pewnego wieczoru była niezła balanga pól pola namiotowego bawiło się. I w pewnym momencie kolega wujaszka krzyczy:
(K)- Hej Komar.
Na co mój młodszy brat(10l):
(B)- Komar? Dlaczego Komar? Pewnie wujek dużo bzyka.
Wszyscy buchnęli śmiechem a mina wujaszka i małżonki - bezcenna.
