Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Nie wiem czy da się napisać, lepiej usłyszeć;-)
Koniec lat 80-tych, jednostka wojskowa w Krośnie Odrzańskim, jąkający się major (specjalność medyczna - fantastyczny facet zresztą) wysyła zołnierza na bramie do pobliskiego sklepu na zakupy " IIdź kkkoolleggo i kkup mmmlleko i ch..ch..chch... , a k..wa kup bułki.

ps. Jego powiedzenie o kobietach " wwwsszystkich nnnie mmmożna, aale prrróboować ttrrzeba" - hihi i wychodziło mu!

Sytuacja miała miejsce w pewnym sklepie w Londynie (w jakim sklepie nie mówię, żeby nie uprzedać faktów).
Sekcja z butami. Koleś chodzi, przymierza i nie może się zdecydować. Po chwili podchodzi do typka z obsługi i pyta (w tłumaczeniu):
-Przepraszam...Macie może jakieś buty Reeboka?
-Reeboka? Chce pan kupić buty Reeboka? Proszę Pana...To jest sklep Nike - nie sprzedajemy Reeboków.
Nie muszę chyba opisywać zdziwienia sprzedawcy. A teraz mogę dodać, że był to dwupiętrowy sklep, tylko i wyłącznie z produktami Nike :D

...i jeśli się nie pomyli, to jest szansa, że zrobią Egipcjanie kolejnego punkta.

komentator Eurosportu 2, siatkówka, Egipt - Chiny

Zabawne jak mało ważna jest Twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop...

W goracy dzien, zmeczony wracajac do domu postanowilem zajsc po cos do picia do sklepu. Wiec sie pytam czy jest Tymbark z lodowki i jakie smaki. Sprzedawca patrzy do lodówki i mówi: "nooo wiec jest o smaku jabłkowo-brzoskwiniowym i hmmmm o jabłkowo-brzoskwiniowym". Ja oczywiscie ze wzgledu na zmeczenie mowie wiec z konsternacją w głosie: "hmmmm... no to w takim razie po prosze... hmmmm... jabłkowo-brzoskwiniowy" =D dopiero po chwili zrozumiałem ze tylko takie były, tylko stojaca obok kobieta juz zdazyla mnie zbrechtac :D

Kandydat na dyżurnego ruchu (kolejarz) zdaje egzamin.
- Co by pan zrobił widząc pękniętą szynę i nadjeżdżający pociąg?
- Dawałbym sygnały.
- Czym?
- Chorągiewką
- Nie ma pan chorągiewki...
- To latarką.
- Latarka jest zepsuta...
- Rozpaliłbym ognisko przy torze.
- Nie ma pan zapałek...
- Więc pobiegnę naprzeciw pociągu, zdejmę but i rzucę nim w kabinę lokomotywy.
- Nie ma pan butów...
- Taaak? To ja dziękuję za taką pracę!

Moja mama prowadzi sklep-Pasmanterię.Pewnego razu przychodzi do naszego sklepu pani i pyta:
-macie czarne majtki?
Mama odpowiada:
-mamy,oczywiście różne fasony........itp
Pani(z wielkim entuzjazmem):
-naprawdę?! o jakże się cieszę,wie pani(do mojej mamy)
czarne majtki sa takie wygodne i tak często prać nie trzeba!!:D

Podczas spaceru koleżanka zobaczyła sklep spożywczy (mieszcący się w garażu domku jednorodzinnego w bardzo podejrzanej dzielnicy)i stwierdziła, że koniecznie musi kupic jajka - właśnie tam
Przed sklepem stał właściciel zniszczony alkoholem w towarzystwie 8 kolegów popijając piwo, który do sklepu wszedł razem z nami- faktem jest że bład popełniła koleżanka bo zapytała:"czy ma pan jajka?"
na co pan rubasznie sie zaśmiał i powiedział: " a co to za facet bez jaj" po czym udał sie na zaplecze i wrócił z paletą kurzych jaj w rece. Postnowiłam, że skoro pan jest taki dowcipny to my też mozemy uderzyć w ten ton i zapytałam : czy tylko takie pan ma? Pan niestety nie zrozumiał i powiedział ze skoro nam się nie podobają i narzekamy to mamy sie wynosić

Czasy licealne , pierwsza klasa, koniec pierwszego semestru ... Koleżanka poszła z kolegą do jego domu , na korytarzu powitała ich jego mama : -Witam Agnieszko, jak tam pierwszy okres??
-yyyy(tu chwilowa konsternacja koleżanki)... no pierwszy okres dostałam jak miałam 13 lat..
- Agnieszko mi chodzi o koniec pierwszego okresu w liceum , jakie oceny dostałas?!

Sytuacja miała miejsce rok temu , w trakcie dosyc intymnego momentu z moim chłopakiem , nagle...pęknął mu napletek
Była 2 w nocy , ale pojechalismy z tym szybko do szpitala , podeszlismy do recepcjonistki , która siedziała za ladą
szybą , a ona spytała się : " Co sie stało ?" Chłopak z takim lekkim zawstydzeniem powiedział troche ciszej , żeby poł szpitala nie słyszało : " Pękniety napletek" A recepcjonistka na to podniosła brew do góry i spytała głosno " Że co? Upadek na plecy??"