W goracy dzien, zmeczony wracajac do domu postanowilem zajsc po cos do picia do sklepu. Wiec sie pytam czy jest Tymbark z lodowki i jakie smaki. Sprzedawca patrzy do lodówki i mówi: "nooo wiec jest o smaku jabłkowo-brzoskwiniowym i hmmmm o jabłkowo-brzoskwiniowym". Ja oczywiscie ze wzgledu na zmeczenie mowie wiec z konsternacją w głosie: "hmmmm... no to w takim razie po prosze... hmmmm... jabłkowo-brzoskwiniowy" =D dopiero po chwili zrozumiałem ze tylko takie były, tylko stojaca obok kobieta juz zdazyla mnie zbrechtac :D
