Podczas spaceru koleżanka zobaczyła sklep spożywczy (mieszcący się w garażu domku jednorodzinnego w bardzo podejrzanej dzielnicy)i stwierdziła, że koniecznie musi kupic jajka - właśnie tam
Przed sklepem stał właściciel zniszczony alkoholem w towarzystwie 8 kolegów popijając piwo, który do sklepu wszedł razem z nami- faktem jest że bład popełniła koleżanka bo zapytała:"czy ma pan jajka?"
na co pan rubasznie sie zaśmiał i powiedział: " a co to za facet bez jaj" po czym udał sie na zaplecze i wrócił z paletą kurzych jaj w rece. Postnowiłam, że skoro pan jest taki dowcipny to my też mozemy uderzyć w ten ton i zapytałam : czy tylko takie pan ma? Pan niestety nie zrozumiał i powiedział ze skoro nam się nie podobają i narzekamy to mamy sie wynosić
