Autentyki - humor i rozrywka

Teksty na podryw

Teksty na podryw (wcześniej Podrywacze) to jeden z najpopularniejszych działów na stronie. Przeczytasz tutaj relacje prób nawiązania bliższego kontaktu (podrywu) z płcią przeciwną. W większości przypadków kończą się one niepowodzeniem. Brawa należą się tym, którzy cały czas próbują znaleźć ten "złoty środek" (prostacki, nietuzinkowy, ale skuteczny) na dobry tekst na podryw. Romantyczne, suche, najlepsze, chamskie, fajne? Najważniejsze by był skuteczny i zrobił odpowiednie wrażenie!

Subskrybuj RSS dla kategorii Teksty na podryw.

Wszystkie teksty w kategorii "Teksty na podryw": 503

Kiedyś wracam nocnym autobusem z kumplem do domu po lekko zakrapianej imprezie. Koło nas stoją dwie "niunie" ze swoim gostkiem, ale jakoś na chwilę, kiedy autobus zatrzymał się na przystanku, rozmowa ucichła. Stoimy dokładnie na przeciw tylnego wejścia. Do autobusu "wkracza" jako pierwszy Pudzianek (wersja mini-demo), wcześniej pracując łokciami na tą pozycję, i widząc owe panie rzuca tekst otwarcia:
- Co tam dziewczyny, kobiety?
Towarzysz owych dziewczyn/kobiet podjął się odpowiedzi patrząc na Pudzianka:
- A co tam u Ciebie królu minety?

Cały autobus śmiał się jeszcze przez 2 przystanki, a zmieszany Pudzianek wysiadł na najbliższym przystanku...

Już trochę wcięci idziemy do klubu i wpadliśmy na genialny pomysł, kto podejdzie do lasek i powie najlepszy tekst, ten pije do końca imprezy na koszt innych.
Na pierwszy ogień poszedł kolega, podchodzi do dwóch lasek i mówi:
- Cześć dziewczyny! Mam zajebisty paprykarz w domu, może wpadniecie na dwie kromki?
Mina lasek bezcenna, padliśmy ze śmiechu. Wygrał jednogłośnie :)

Wchodzimy z kolegami do klubu. A, że to sobota wieczór to pełno ludzi w środku. Ale mój kumpel zauważył, że przy barze siedzi jakaś smutna białogłowa. Podchodzi do niej i pyta:
- Tańczysz ??
Dziewczyna rogal od ucha do ucha i mówi:
- No pewnie z przyjemnością.
A kolega :
- To dobrze bo nie mam gdzie usiąść.
Do końca wieczora się śmialiśmy ;).

Dostałem to od kumpla z VOLKSWAGEN LEASING POLSKA SP. Z O.O. autentyk od ich działu klientów strategicznych

Autentyk, przekazany kanałami branży dealersko - motoryzacyjnej.

Paniom ku przestrodze, panom ku nauce...

Piątek, godziny dobrze popołudniowe, niedługo zamykają. Do salonu Rowiński & Wajdemajer na Targówku wkracza elegancki, nieco już starszy, ale pełen wigoru pan. Towarzyszy mu, cytuję: niewiarygodnie obłędna du.a (oczywiście w wieku jego potencjalnej córki). Chwilę kręcą się pomiędzy wystawionymi samochodami, po czym pan zwraca się do sprzedawcy z pytaniem, czy znalazłby dla pani coś równie pięknego jak ona. Sprzedawca przytomnie odpowiada, że na coś równie pięknego nie ma szans, ale może zaproponować jakieś tam nieduże Audi. Audi się pani podoba, w związku z czym następuje festiwal dobierania wyposażenia, na zasadzie: "kochanie, bierz co chcesz".

Po skompletowaniu wyposażenia jak z bajki, podpisują zamówienie - wszystko jak najbardziej correct. W końcu pojawia się kwestia zaliczki. Pan oświadcza, że ma przy sobie 1000,- zł, kasa wędruje na stół. Sprzedawca nieśmiało wtrąca, żę będzie to samochód wykonany na specjalne zamówienie, w związku z czym zaliczka wyniesie 10 % wartości, a zatem coś koło 10 tysięcy. Pan bynajmniej się nie wzbrania, tylko w związku z brakiem gotówki zostawia tysiąc, a co do reszty, prosi o podanie konta by załatwić to przelewem. Państwo wychodzą.

Poniedziałek rano. Tuż po otwarciu salonu ponownie zjawia się ten sam pan (tyle że już sam) i prosi o zwrot owego tysiaka, ponieważ jak szczerze wyznaje, chciał sobie po prostu poużywać.

NO CZYŻ NIE MISTRZ ???

Podobno nie bardzo chcieli mu oddać, bo jednak umowa podpisana, aż sprawa ostatecznie oparła się o prezesa. Temu, jak to usłyszał, szczęka opadła, ale bardzo się ubawił. Potwierdził jednak, że przyjemności kosztują i ostatecznie oddali facetowi 500.

Wchodze z kumplami do sklepu puscilem ziomka przodem a on tekst
-poprosze szybkiego loda z automatu
-(fajna kizia) sory nie ma z automatu
- no to awaryjnie mogą być dwie gałki

Było to jeszcze w liceum... na jednej z przerw gadamy o różnych rzeczach, gdy po chwili (K)umpel (dojeżdżający z jakiejś wioski z poza miasta) ładuje do koleżanki proste ale jakże wymowne:
(K) Anka liigaj bedee ciee orał !!
wszyscy znajdujący się w klasie padli ze śmiechu:D ten koleś już wcześniej miał swoje hasła ale to przebiło wszystkie:D

Sytuacja dzieje sie w jednym z polonijnych klubow w Chicago.
ON: Wiesz co to jest magia???
ONA: Jak magia???
ON: Jedziemy do mnie, ja cie bzykam, a ty znikasz :-)
Jak to usłyszałem to padłem i już nie mogłem się podnieść hehehe :-)

Mój kumpel rzucił kiedyś do dziewczyny, która miała na sobie zielony wisiorek:
<kumpel> "Ten wisiorek pasuje do Twoich oczu. Oczy masz jak morze a wisiorek jak wodorosty "
Chyba nie muszę mówić, że wisior był zielony.

Sytuacja którą opisuje przytrafiła mi się w Krakowie w knajpce na kazimierzu....z lekka wprowadzając mnie w szok (pozytywny). Siedząc w ów knajpce popijając piwko przy barze, podchodzi do mnie Kobieta i pyta mnie co piję??? Bez skrępowania odpowiadam ,że drinka...na co słyszę- " u mnie czy u Ciebie??? "

Wiem, ze ten tekst dostanie pewnie same minusy, ale... :-)

W piatek bylem ze znajomymi w klubie. Dziewczyna zostala w domu - pisze prace licencjacka. Stoje sobie spokojnie przy parkiecie, popijam piwko, a ze brzydki chlopak nie jestem przyplatalo sie kilka "lasek", ktore zaczely sie gibac kolo mnie. Po dobrych 3 piosenkach, jedna z nich nie wytrzymala i podbija do mnie z tekstem:
<dziewczyna> Co mam zrobic, zebys wreszcie zwrocil na mnie uwage?
No a ja nie wytrzymalem, normalnie taki chamski nie jestem...
<ja> Operacje plastyczna.
No dobra, swinia ze mnie, ale dechy zaliczylem:p