Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

W gimnazjum na lekcji, uczniowie zabrali nauczycielce dziennik i wpisali jej uwagę:

- "Chodzi po klasie i rozmawia na lekcji" :)

Pewien profesor piotrkowskiej uczelni egzaminował dwie studentki. Jedna z nich miała na sobie dość seksowną bluzkę z dużym dekoltem, natomiast druga była ubrana bardziej skromnie. Podczas egzaminu profesor zwraca się do tej pierwszej.
- Wie Pani co, jakby pani przyszła w takim stroju na egzamin do innego profesora to by panią od razu wyrzucił. Ale za odwagę mogę Pani postawić 4.
Studentka ucieszona daje indeks i po wpisie wychodzi z sali. Pozostaje tam jeszcze druga studentka do której profesor mówi tak:
-Wie Pani co, za skromność to nikt nigdy nic nie dostał. Stawiam Pani 3........

Wracałem z kumplami po dobrej imprezie we wrocławskiej "Bezsenności", byla już godzina 4:00, może nawet później.
Jednoznacznie stwierdziliśmy, że na drogę można by jescze wziąć po kebabie, bo na rynku tylko to można było kupić.

Przed nami w kolejce stała bardzo seksowna blondynka z mocno podpitym partnerem.
Nagle owa blondyna odwraca się do nas i pyta: "Chłopaki, jak myślicie, czy ten kolo jest w stanie mnie dzisiaj wyruchać?"
Każdy z nas był szoku!
Ja długo nie myśląc odpowiedziałem: "On nie, ale my tak!"

Panna zrobiła się czerwona, nikt nie mógł wyrobić ze śmiechu, a goście z obsługi dali mi kebaba za darmo:)

Politechnika Krakowska, wykład z architektury i urbanistyki. Prowadzi dr inż. arch. Andrzej Kłosak.
Wykład miał miejsce kilka miesięcy temu więc niektóre słowa mogą się nie zgadzać z tym co dr Kłosak nam wtedy opowiadał (wykopuję tę sytuację z pamięci) lecz sens jest ten sam.
Rzecz miała miejsce wiele lat temu, gdy jeszcze dr Kłosak był młodym architektem i starał się o pracę na politechnice. Dlatego też prof. Żurawski, współzałożyciel PK, zaprosił go na pogawędkę do siebie. Gdy tak razem rozmawiali, Żurawski nagle rzekł:
- Bo widzisz Andrzeju, wszystko to na świecie zbudowaliśmy my... Mężczyźni.
Kłosak myśli, że profesor go podpuszcza, sprawdza, więc odpowiada:
- Ale Panie Profesorze, sądzę jednak, że kobiety również mają swój wkład jeżeli chodzi o naukę.
- Taaaak? To podaj mi chociaż jeden przykład.
- Noo... Na przykład Skłodowska.
- Skłodowska?! Ta k..wa?!
Na sali zdziwienie, konsternacja, wiele osób nagle ucichło jak Kłosak rzucił tą kurwą. Architekt opowiada dalej, że Skłodowska była guwernantką w domu Żurawskich i miała romans z ojcem profesora Żurawskiego dlatego miał podstawy by tak powiedzieć.
W podręcznikach do histroii o tym nie przeczytacie ;)

Matma w liceum. Tego dnia nauczycielka zapoznała nas z wariacjami z powtórzeniami i bez powtórzeń i pod koniec zajęć chciała wszystko podsumować i mówi do nas:

Nauczycielka: No to co dzisiaj robiliśmy?
Uczeń: ... Wariowaliśmy!

Stare dobre czasy studiów. Prawo 2 rok na UAM, konwersatoria z prawa karnego - zajęcia prowadzi dr G. To było akurat wtedy kiedy po raz pierwszy miał przyjechać do Polski płk. Kukliński. Dyskusja o jego postępowaniu z punktu widzenia prawa karnego - czy winny czy przestępca, co oczywiście spowodowało odzew sali, że bohater, uratował Polskę, nie można go traktować jak przestępcy itp. Temperatura dyskusji rośnie i jest bliska apogeum kiedy dr G przerywa i zadaje pytanie: to jest winny, czy działał w stanie wyższej konieczności? Czy można być przestępcą i równocześnie bohaterem narodowym? Zapada cisza, dym z głów, wszyscy młodzi adepci prawa myślą jaką tu dać mądrą odpowiedź i wtem z sali cichutko: A Robin Hood?
Wszyscy w śmiech i było po zajęciach.

Na pierwszym wykładzie:
Dr K: No ja postaram się, aby te wykłady nie odbywały się na zasadzie pieprzu i dżemu...
Studenci: ?!?!
Dr K: ...Że jeden pieprzy, a reszta dżemie.

Jeden z pierwszych wykładów z WDP. Profesor S., wtedy bodaj jeszcze bez habilitacji, starał się nam na bardzo życiowym przykładzie wytłumaczyć, na czym polega argumentum a maiori ad minus (z większego na mniejsze):
- Widzą państwo, w podręczniku przeczytacie, że argumentum to polega na tym, że jeżeli komuś pozwolono czynić więcej, to w domyśle może on także czynić mniej. Zatem posługując się przykładem z codzienności - jeśli moja partnerka mówi do mnie "Bierz mnie", to nietaktem byłoby zapytać o grę wstępną...

Wykład z programowania. Facet siedzi za biurkiem i o czymś mówi. Wraz ze znajomymi graliśmy po cichu w państwa-miasta, wypadła litera U.
Wykładowca - macie do tego jakieś pytania?
Cisza na sali...
W - No, cokolwiek, nawet najbardziej idiotyczne. Pokażcie, że myślicie.
My - Zna pan może zwierzę na U?
W - Ale nie aż tak idiotyczne...

Mail do wykładowcy w sprawie przeniesienia wykładów z poniedziałku na czwartek. Taką otrzymaliśmy odpowiedź:
- To jest niemożliwe ponieważ w czwartek ja odbieram młodą ze szkoły. Muszę to uczynić najpóźniej do godziny 17. inaczej załoga świetlicy ukręci mi łeb.
Pozdrawiam