Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Telefon
nie pamiętaliśmy imienia kolegi ale mial ksywke goblin dzwoni kumpel
Kumpel: Jest marek , łukasz , piotrek, andrzej tomek ?
Matka goblina : nie ma
Kumpel: a goblin jest?
matka: A goblin to jest , juz daje

Ostatnio mój szwagier zakładał płytki u Pewnej rodzinki. Był tam pewien mały chłopiec (tak z 5 latek), który strasznie niewyraźnie mówił. I ten chłopiec przychodzi do szwagra i mówi:
- Ty za ty umiesz naprawiać zamki? Oczywiście bardo niewyraźnie.
Szwagier z trudem go zrozumiał ale mówi:
- Jeśli jakiś łatwy to może go naprawić.
Na to malec:
- To chodź naprawisz.
Na to szwagier. Nie teraz, teraz muszę pracować.
Malec nie dając za wygraną.
- No chodź zerkniesz.
- Szwagier się zastanawia co to za zamek? Jakaś skarbonka, czy może kłódka od rowerka, ale twardo. - Nie teraz. Nie mam czasu.
No to maluch odchodzi. Za chwilę wraca i znów
- No chodź zerkniesz.
- Nie teraz może później.
A malec na to - No a ile kasiory byś za to chciał? (oczywiście wszystko bardzo niewyraźnie).
Na co szwagier stracił cierpliwość i mówi:
- Nie teraz, mam rozrobiony klej i nie mogę się oderwać. Odejdź bo mi przeszkadzasz.
No to malec odchodzi zrezygnowany.
Po jakimś czasie przychodzi do niego babcia wraz z chłopcem i się pyta czy nie jest głodny, może by coś zjadł. A szwagier:
- Głodny nie, ale napił bym się herbaty.
Na to babcia do chłopca.
- Gdzie jest mama? Weź ją zawołaj.
A on:
- Mama zatrzasnęła się w łazience
:-)

<piotrek> ide se dziś na uczelnie, jak zwykle skrótem wydeptanym w trawie przez studentów
<piotrek> patrzę a tu za krzakami, przy chodniku radiowóz i na mój widok uchyla się szyba
<piotrek> ja wnerw, myslę mandat :/
<piotrek> policjant do mnie: "Co jest do spacerowania po mieście?"
<piotrek> no to ja wiedząc że źle zrobiłem, wiedziałem że chodzi o chodnik, ale chciałem zażartować i mówię: "deptak?"
<piotrek> na to on zaczął sobie coś pisać i mówi do drugiego: "patrz pasuje, mówiłem ci że to nie chodnik"

Z Gadu-Gadu:

<s2k>uvm> stary myślałem, że już mnie nic nie zaskoczy w Anglii;D
<detkijedziesida> co tam anglicy znów odjeb.li?: )
<s2k>uvm> Wchodzę do spożyczwego kupić jakieś owoce, bo mnie anka poprosila. ludzi w ch.j, wkońcu dochodzi moja kolej i mówie: I will take 5 oranges and 1 killogram of apples, please. na co mi sprzedawca odpowiada zdenerwowanym glosem: mów po ludzku albo spierdalaj na koniec kolejki
<detkijedziesida> :D

Pewnego pięknego słonecznego zimowego wieczoru..xD wybrałam się z kumpelą na spacerek, po drodze wstąpiłyśmy do pobliskiego supermarketu, aby zakupić jakieś żarło na drogę.. Po wybraniu produktów w trakcie oczekiwania na zapłacenie danej sumy i skasowanie naszych zakupów, pewien dość młody wysoki dres mówi do ekspedientki:
- 2 opakowania truskawkowych i jedno kakaowe po proszę -ja od razu w ryk, a kumpela stoi i nie wie o co chodzi. a nagle ekspedientka z najszczerszym uśmiechem jaki w życiu widziałam przynosi mu dwa opakowania husteczek truskawkowych i kakaowych. Mężczyzna trochę zmieszany po pratrzył na nią dziwnie i wskazał palcem na półkę z prezerwatywami,obok to której była cała masa lizaków i powiedział:
- jeszcze to poproszę.. - na to ekspedientka:
- lizaczka..?
Mężczyzna już wtedy całkowicie speszony i zdezorientowany sięgną energicznym ruchem po opakowanie prezerwatyw po czym szybko zapłacił i wybiegł ze sklepu.. xD

razu pewnego czekalem na foty od klientki, ktore mialem zamiescic na jej stronie internetowej w dziale galeria…
przyslała je oczywiscie na czas tyle, ze zmarnowała mi prawie 3 metry papieru faksowego :)

Klient: Dzień dobry, my byliśmy umówieni na dzisiaj na 10:00 u mnie w biurze.
Wykonawca: Tak, zgadza się.
Klient: A czy może pan zabrać ze sobą płytkę z XP-kiem?
Wykonawca: Oj, niestety, nie mogę. Wie pan, takimi rzeczami to ja się nie zajmuję.
Klient: E tam, gada pan głupoty, obaj wiemy, że pan przyniesie płytę.

Nocna zmiana na recepcji w hotelu 4* nad morzem, przychodzi gość z apartamentu i mówi: latarnia morska świeci prosto w moje okno, proszę zadzwonić żeby ją wyłączyli...

Było to lat temu kilka pracowałem na promie, przewożącym samochody przez rzekę. Pewnego razu podjeżdża samochód z francuską rejestracją. Podchodzę do szyby i do kierowcy "Parle wu la france?" (czy mówisz po francusku) Na to kolo w aucie "Parle wu". No to ja mu dla zgrywy odpowiadam "Bo ja ni w ch.ja" na to dostałem odpowiedź której nigdy bym sie nie spodziewał -"Ja też nie".
Już nie żartuje z "obcokrajowców"

Działo się to ze 20 lat temu, kiedy to przymusowo na dwa latka do woja trzeb było iść. A w woju jak wiadomo nuda.
Podczas zajęć o obronności kraju prowadzonych przez pewnego starego majora, bardzo się senny zrobiłem więc, postanowiłem przyciąć komarka.
Nagle budzę się i słyszę:
"Nie śpi żołnierz, nie śpi"
Patrzę dyskretnie do przodu - wszyscy na mnie, do tyłu - to samo. Zrozumiałem, że mam lekko przejebane...
Wstałem szybko i salutuje, a major jak nie zacznie pieprzyć, że ja śpię kiedy on takie ważne rzeczy mówi. Chyba z pół godziny mnie już tak męczy i w końcu pyta mnie co zapamiętałem z tej "lekcji"...
A ja na cały głos - "NIE ŚPI ŻOłNIERZ NIE ŚPI!"
(Major w tej chwili ROTFLa, a mnie to chyba uratowało).