Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Akcja rozgrywa się pod Lublinem, na przystanku komunikacji miejskiej.
Starsza kobieta stoi sobie i czeka na swój autobus. Na przystanek przychodzi dresik, podchodzi do babki i mówi:
"Haszło?"
Kobietka nie wie co ma zrobić, stoi dalej jak gdyby nigdy nic, a dresik dalej:
"Haszło??"
Starsza pani się ewakuowała na drugi koniec przystanku, ale dresik jak to dresik, nie daje za wygraną. Podchodzi do niej i znowu
"HASZłO!!??"
Kobietka uciekła z przystanku, a dres parę minut później odjeżdża autobusem Linii "H"

Podczas praktyk w centrum ogrodniczym podjeżdża jeden kark starym BMW i otwiera bagażnik i mówi do drobnej dziewczyny 1.60m,
ja biorę 2 razy 20kg ziemi do kwiatów dla mojej babe, proszę mi zanieść te woreczki do bagażnika, ja w tej chwili podchodzę i mówię ja panu zaniosę skoro nie potrafi pan 20kg na klatę podnieść.......................mina kolesia bezcenna :D

Dwa lata temu byłem na wstawce do Wojska, czekam w kolejce aż w końcu facet wyczytuje moje nazwisko i wchodzę do środka każe mi usiąść i po kolei imię ojca i takie tam pierdoły, aż w końcu się pyta co lubię robić ja mu na to " SADZIĆ KWIATKI "
Mina kolesia bezcenna :D

Podczas jednej z "kłótni" z moim mężem z żalem mówię, iż czuję się po prostu niepotrzebna... Na co on z zadowoleniem mówi - no jak to niepotrzebna! Przecież wczoraj złożyłaś komputer moim rodzicom! No i jak takiego nie walnąć?!

Grudzień koniec półrocza sesja wiadomo wszyscy różańce w rekach i obiecują Bogu że się poprawią :) Psor nasz kochany jak typowy esesman oO strach sie odezwać wszyscy grobowe miny, konsternacja indeksy w rękach i każdy czeka na wpis a przy okazji odpytywany jest z dziedzin wszelakich. Psor kolejne nazwisko wyczytuje z listy i pech chciał że owa niewiasta nieszczęsna sie nie zjawiła na co esesman oburzony jak tak można i kiedy ona przyjdzie? wtedy z tyłu sali ktoś chyba nieświadom sytuacji dość swobodnie swe zdanie wyraził "na trzech króli"... nawet prof sie lekko uśmiechnął :)

Jak to często bywa, jeździłem na rowerze po okolicy i zapędziłem się dość daleko, gdzie odbiłem w bok w nieznaną mi drogę - jak po bombardowaniu. Wjeżdżam do jakiejś wsi, której nazwy nie zapamiętałem nawet. Trzydzieści, może czterdzieści domów - reszta pola i kilka drzew. Przejeżdżam tamtędy, a tu przy kościele wystrojone i dwóch menelków, zarośnięci, niedotrzeźwiali, robią bramy - jakiś kawałek krzaka w dzbaneczku i trzcina wyrozrzucana na drodze. Pomyślałem sobie "ciul, nie znają mnie tu, to stanę, będzie flaszka". A że nie miałem żadnego kwiatka, zacząłem się rozglądać. Znalazłem kupkę chabrów, zerwałem je i zrobiłem taki bukiecik - gruba zielona wiązka ogonków i wielki niebieski pęczek. Jadą państwo młodzi, to ja już happy, że flaszka wpadnie. Stoi więc na środku drogi wysoki szatyn z rozwianymi włosami w stroju kolarskim trzymając kolarzówkę w pionie. Zatrzymuje się auto, podchodzę pod szybę, a najbliższy obraca się do pana młodego i mówi krótko "podaj to". Uśmiech na mej twarzy rozpromieniał, gdy najbliższy wsadził mi coś w dłoń, powiedział "proszę" i ruszyli powoli przed siebie, gdy otwarłem zaciśniętą dłoń, a tu... uwaga...! 2zł!!! Popatrzyłem się na odjeżdżający samochód jak na debili, a zamurowało mnie tak, że nawet szczęścia młodej parze nie pożyczyłem..
No cóż.. Jaka wieś, taki prezent na bramie..
A ja w ten sposób zarobiłem 2zł! Może się jednak zajmę poborem opłat na drogach ;P

Kilkanaście lat temu byłem z klasą (profil rozszerzony j. niemiecki) na wycieczce w Wiedniu. W Praterze - wiedeńskim wesołym miasteczku zabrakło nam drobnych na atrakcje i ktoś musiał iść rozmienić grubszą, papierkową gotówkę. Przy kasach było mnóstwo ludzi, więc wpadliśmy na pomysł, żeby Ula rozmieniła kasę w damskiej toalecie. No i poszła. Mijają minuty, kwadrans, a Ula nie wychodzi. Zniecierpliwieni wysłaliśmy Martę, żeby sprawdziła co jest grane. W chwilę później Marta ciągnąc Ulę wypada z szaletu. Co się okazało. Jak opowiadała Marta, gdy weszła do ubikacji, Ula stała wymach.jąc banknotem na środku pomieszczenia, a dookoła niej kierownik placówki, facet (!) klozetowy i ochroniarz. Gdy Ula zobaczyła Martę mówi:
- To jakieś debile są! Ja chcę rozmienić kasę, a oni mnie pytają skąd jestem? Ile mam lat? Co chcę robić w Austrii? Normalnie głupki!
- No dobra, ale jak ich pytasz o to rozmienienie? - mówi Marta - Pytasz: "Ich mochte vechseln?" (chcę rozmienić), czy inaczej?
Na to Ula:
- Eeeee, nieeeeee, mówię: "Ich mochte verdinen".... (chcę zarabiać)

No i taki skecz :) Czas komuny, granice pozamykane, wchodzi blondynka z Polski do kibla, macha pieniędzmi i się drze, że chciałaby zarabiać :D Szkoda, że nie widziałem miny tych gości :)

Rzecz sie dziala na kursie prawa jazdy:
instruktor: no to teraz bedziesz czesciej jezdzil ale masz wakacje to znajdziesz czas dla dziewczyny
ja: o to sie nie martwie i tak teraz wyjezdza na wakacje
instruktor: to bedziesz tesknil pewnie
ja: bez przesady trzeba to wykorzystac
instruktor: NO TAK Z JEDNEJ DZIURY TO I KOT NIE WYŻYJE

Padłem, o mało w drzewo nie wjechałem :)

Jakże dwuznaczny tytuł artykułu z WP: Dwa psy zdechły w radiowozie!

Jadąc raz autobusem zobaczyłam jak wchodzą dwie dziewczyny z długowłosym kolesiem, zdeczka obleśnym metalem.
Metal do nich: Ostatnio jak oglądałem filmy z Bloomem, Władcę Pierścieni i Piraci z Karaibów, to zauważyłem że jestem do niego trochę podobny z wyglądu...
A jedna z dziewczyn na to: Z twoim zamiłowaniem do higieny to przypominasz bardziej Jacka Sparrowa :D