- « Poprzednie 10
- Strona: 4 z 10
- Następne 10 »
Rozbił się statek, roznił na morzu.
Wszyscy zginęli tam marnie.
Tylko beczka na wód bezdrożu
niesie majtka niezdarnie.
Dopłynął majtek do wyspy bezludnej,
sczęśliwie dobił do brzegu.
Majtek się boi przyszłości nudnej.
Co zrobi bez kolegów?
Majtek był goły, bo majtek nie miał.
Miał tylko słomkowy kapelusz.
Gołego nosić go będzie ta ziemia!
Nosić go bedzie bez celu.
Pewnego razu był na spacerze.
I zdarzył się cud, niestety.
Majtek zobaczył i sam nie wierzył;
zobaczył postać kobiety.
Też była naga. Na głowie wieniec.
Więc majtek zdjął kapelusz
i przykrył nim swoje przyrodzenie.
Tak przecież zrobiłoby wielu.
I kiedy już była bardzo blisko,
wyciągnął do niej ręce.
Kapelusz pozostał. Miał swoje stylisko.
Nie powiem już nic wiecej.
Ma przyjaciółko, mój przyjacielu!
Niech losy będą łaskawsze!
Wypijmy za siłę, co trzyma kapelusz
na swoim miejscu zawsze!
- #7274
- Pkt: -1
- Toasty
- +
- −
- Daj na fejsa
Jestem na siłowni, za oknem burza. Pioruny walą, jeden trzasnął w budynek - zgasło światło, tv, 0 muzy, nastała cisza, każdy przestał ćwiczyć. Nagle jakiś ziomek krzyczy na całą siłownie:
- Dawać k*rwa, hantle nie są na prąd!!!
Bezcenna motywacja... :D
- #7273
- Pkt: 102
- Sytuacyjne
- +
- −
- Daj na fejsa
W dyskotece zagadała do mnie gruba laska. Po chwili rozmowy zeszło na to, że wczoraj miałem
urodziny:
- Wszystkiego najlepszego przystojniaku. Czy jak pojedziemy do Ciebie, to sprawisz, że się uśmiechnę?
- Raczej nie. Tort już zjedzony xD
- #7272
- Pkt: 27
- Sytuacyjne
- +
- −
- Daj na fejsa
Oglądałem ten mecz (Brazylia - Niemcy 1:7) z wujkiem z Niemiec.
Gol Kroosa, wujek wychodzi do kuchni po piwo.
- Szybko, Kroos strzelił!
- Przecież wiem, widziałem zanim wychodziłem.
- Nie ten. Kolejny.
- Super. Idę na sekundę do toalety.
- Znowu przegapisz gola.
- No coś ty, 4 gola w 5 minut nie strzelą.
Schodzi dwa schodki.
- 5:0!
- K*rwa, wylać się nie można, do kuchni nalać piwa nie można. Nic k*rwa nie można.
- #7271
- Pkt: 27
- Sytuacyjne
- +
- −
- Daj na fejsa
Familiada
Pytanie: Wymień biblijną parę ?
Odpowiedzi:
- Romeo i Julia
- Jezus i Maryja
- Kain i Abel :)
- #7269
- Pkt: 27
- Teleturnieje
- +
- −
- Daj na fejsa
Po sprzedaży kwasu hialuronowego:
"Towar rzeczywiście tak jak w opisie ale efektów jakoś specjalnie nie widać.. no cóż.. może po prostu lepiej wyglądać nie mogę ;)) tak czy inaczej, świąteczna gwiazdka dla sprzedającego :)"
- #7268
- Pkt: 7
- Komentarze z Allegro
- +
- −
- Daj na fejsa
Gimnazjum. Trwa lekcja. Jeden z uczniów, delikatnie mówiąc ciężko kumający, zamiast słuchać nauczyciela z niewiadomych przyczyn gapi się na gazetkę szkolną. Widać że wypatrzył tam coś, co nie daje mu spokoju... W końcu nie wytrzymał i z zaskoczenia pyta nauczyciela:
- A właściwie jak się pisze: AnDŻelika czy AnGelika?
Pedagog poważnie podszedł do sprawy - tłumaczy, że to zależy od widzimisię rodziców, że można użyć formy spolszczonej lub nie, itd...
Uczeń chyba zrozumiał, lekcja toczy się dalej. Lecz koleś nadal nie uważa. Chyba się zapętlił, coś kombinuje... i po kilku minutach, z pełną powagą i ciekawością zadaje kolejne pytanie:
- To zamiast AnDRZej napisać AnGej?
Pozdrawiam wszystkim Andrzejów ;)
- #7267
- Pkt: 26
- Sytuacyjne
- +
- −
- Daj na fejsa
Audycja w radiu RMF FM. Konkurs w którym do wygrania 300 000 zł. Dzwoni pan, prowadzący pyta:
- Czy chce pan wygrać dzisiaj 300 000 zł?
A on:
- Niem tak sobie k**wa dzwonie
;-)
- #7266
- Pkt: 35
- Sytuacyjne
- +
- −
- Daj na fejsa
1 z 10
Przedstawia się gracz:
- Fizyk. Zainteresowania: słaba książka, słaby film i pani Magda w tym programie
- #7264
- Pkt: 24
- Teleturnieje
- +
- −
- Daj na fejsa
Niedzielne popołudnie, Polo. Kolejka przy kasie. Za mną rozgorączkowana familia, przede mną - jakiś kolo, przed nim - małżeństwo w średnim wieku, które najwyraźniej dostało cynk, że Rosjanie pojutrze wystrzelą swoje głowice, bo rozładowują na taśmę dwa czubate wózki. Piwo, lody, mięso, czipsy. Wszystko to, co niezbędne w bunkrze w pierwszym tygodniu po wybuchu. Stoimy więc i czekamy. Czekając, niektórzy z nas oddają się drobnym przyjemnościom i obowiązkom. Obserwuję, słucham. Bo lubię. Obserwować i słuchać muszę. Moja wachta nie kończy się nigdy.
Elegancik raczej, pod 30 raczej, wypracowany trójkąt, usportowiona postura, obuwie nowe, niedeptane, dżinsy z luźniejszym krokiem, opięta koszulka w kolorze - każda moja, tak? -, przez lewe ramię przewieszona lanserska skóraszka, sztanga w brwi, wygolony po obu stronach głowy - szerokie pasy od skroni aż po zbrązowiałą od solarki potylicę. Tchnie Acqua di Gio i aurą triumfu w różnych dziedzinach. Dla niektórych Adrian, dla niektórych bożek. Wie o tym.
Nasze zakupy należą do tych skromniejszych. U mnie - owoce i nabiał, typowa redaktorska pasza, u niego - zestaw predatora, szczwanego imprezowicza-jebaki, czyli asceza i moc, tik-taki, kondomy (2 opakowania), red bull i zapalniczka. Czekamy. Najpierw to on dzwoni do kogoś, łasi się, jest miluchem, wręcz mruczy, - no, no, no. będę. tak, będę, będę -, w chwilę potem to do niego ktoś puka. Odbiera po dłuższym namyśle. Też kobieta, z intonacji wnoszę, że z pretensjami, mnożąca pytania.
- Nie, no nie. Mówiłem ci przecież, że dzisiaj nie. Bo nie ma mnie w Zgierzu. No tak. Nie ma mnie w Zgierzu. Mówiłem. Cześć.
To - nie ma mnie w Zgierzu - wypowiedział z takim zaangażowaniem i przekonaniem w głosie, że aż się rozejrzałem. Ej, gdzie jestem? Sosnowiec, Las Vegas? Ale nie - Zgierz. Zgierz jak w mordę, 100% Zgierza. Gruby rudy chłopczyk w dresie z - LEWANDOWSKI - na plecach dłubał w nosie, frasobliwi wąsacze z czułością dobierali bilon na flaszkę, skowane przed wejściem pieski ujadały, kasjerki wymieniały się żartobliwymi przytykami, trwała promocja na sernik z brzoskwinią i ćwiartki z kurczaka, kończył się weekend. Byłem w Zgierzu.
Zapłacił, wyszedł. Przed - zapalił papierosa. Dołączyłem wnet. Dobry słoneczny dzień. Polska naciąga już ciepłem, mocniej wchodzi w rekreację i zieleń. Obcinałem go kątem oka. Trwał w ironiczno-profesjonalnym napięciu niczym surfer wyglądający konkretnej fali, tego idealnego spiętrzenia wody i fartu, dzięki któremu mógł będzie rozpocząć serię ostentacyjnych wyczynów.
Zajechało auto, parknęło z dającym się zauważyć impetem. Wysiadła z niego kobieta. Młoda, ciemnowłosa, ładna dość. Podeszła do niego i wypaliła.
- To ciebie tak nie ma w Zgierzu? Tak ciebie nie ma, k..wa? Tak?!
Regularna scena. Zmieszał się - to mało powiedziane. Gdyby zupełnie nagi, w pióropuszu z piór flaminga karmazynowego i z ubrokaconą pytą omyłkowo wdarł się na czyjąś tłumną stypę zmieszałaby się mniej. Zbladł, zbaraniał, zbełkotał się. Próbował coś tłumaczyć, ee, yy. Na próżno. Palcem wskazującym wycelowała w swoją czerwoną yariskę i powiedziała przez zęby.
- Tam, ku**a.
Posłuchał, poszedł.
- #7263
- Pkt: 57
- Sytuacyjne
- +
- −
- Daj na fejsa
- « Poprzednie 10
- Strona: 4 z 10
- Następne 10 »
