Gimnazjum. Trwa lekcja. Jeden z uczniów, delikatnie mówiąc ciężko kumający, zamiast słuchać nauczyciela z niewiadomych przyczyn gapi się na gazetkę szkolną. Widać że wypatrzył tam coś, co nie daje mu spokoju... W końcu nie wytrzymał i z zaskoczenia pyta nauczyciela:
- A właściwie jak się pisze: AnDŻelika czy AnGelika?
Pedagog poważnie podszedł do sprawy - tłumaczy, że to zależy od widzimisię rodziców, że można użyć formy spolszczonej lub nie, itd...
Uczeń chyba zrozumiał, lekcja toczy się dalej. Lecz koleś nadal nie uważa. Chyba się zapętlił, coś kombinuje... i po kilku minutach, z pełną powagą i ciekawością zadaje kolejne pytanie:
- To zamiast AnDRZej napisać AnGej?
Pozdrawiam wszystkim Andrzejów ;)
