Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

Wyższa Szkoła Komunikacji i Zarządzania, Fizyka:
Czerwiec, 35 stopni na dworze, chyba z 50 w sali. Profesor przed egzaminem dostał "prezencik" i gazetkę aby nazbyt się nie wychylał. Na sali ściąganie na całego. Nagle profesor wstaje. Szum kartek i "ściąg". A profesor na to:
- Spokojnie idę tylko otworzyć okno...

Wyższa Szkoła Bankowa, Wykład z P.K. (wydział chorzowski):
P.K.:
- No to za dwa tygodnie się zaliczać będziemy...
Studentka (znana z tego, że mówi to, co myśli):
- Pan wybaczy, panie profesorze, ale pan nie jest w moim typie...
P.K.:
- Za to pani w moim jak najbardziej, Dlatego chętnie spotkam się z panią ponownie we wrześniu na poprawce...

Wykład na PG wydz Mech. Ćwiczenia z matmy z dr Tesch. po 10 minutach trwania cwiczen wpada kumpel, i bez niczego siada przy lawce, dr sie go pyta:
- a Pan kto?
kumplem odpowiada:
-Papież ( tak mial na nazwisko) wszyscy oczywiscie w smiech
dr nie chcial uwierzyc , sprawdzil w zeszycie jego nazwisko , i tez w beke ;]

WSZiB w Krakowie; semestr drugi; ćwiczenia z zajęć zwanych "Algorytmy i struktury danych".
Mieliśmy takiego profesorka, który strasznie lubił dopiekać nieprzygotowanym studentom. Studiowałem zaocznie, czyli zapierniczałem cały tydzień, a do tego weekendy musiałem spędzać na uczelni. Po prostu nie było czasu na naukę i w sumie liczyłem na to, że studia będą się czymś różniły od podstawówki, ale chyba się myliłem... profesorek woła mnie do tablicy, a ja strasznie zmęczony, niewyspany i nieprzygotowany. Po tym jak nie potrafiłem rozwiązać któregoś z jego kosmicznych zadań - powiedział "może Pan tu się nie nadaje? Pan chyba powinien jakiś warzywniak otworzyć albo coś... będzie Pan zbijał kasę sprzedając buraki"... całe zajęcia wracał potem do tematu warzywniaka, a ja siedzę z czerwoną twarzą ze złości i wstydu. Postanowiłem się w przyszły weekend zrewanżować. Specjalnie spóźniłem się na zajęcia i na wjazd wystartowałem z uśmiechem na ustach "Przepraszam za spóźnienie. Musiałem zamknąć warzywniak". Cała sala w śmiech, profesorek wyraźnie wkurzony... Do końca roku nie byłem ani razu u tablicy :D

Historia UŚ
Tak mi sie przypomniało, ostatnio pewien młody człowiek indagowany w kwestii nazwy mężczyzny, który poślubia pewna kobietę mając juz inną, prawowitą żonę, miał z tym niejaki problem, kolega chciał mu podpowiedzieć i podsunął :
- To takie słówko na "b".
Na co ów młody człowiek wypalił
-Bydlak!

Poniekąd miał rację ale nie do końca o to nam chodziło ....

PWSZ Kalisz
Kolezanka przychodzi spozniona na zajecia i sie usprawiedliwia
Po 1 autobus sie spoznil a po 2 mam kaca. Siada i mowi niby szeptem do sasiada ale tak ze wszysscy slysza lacznie z profesorem
Ale sie wczoraj zajeb.... smiech na sali niesamowity a profesor z litosci nie wzial jej nawet do tablicy

Toruń UMK na wykładzie z zoologii.
Profesor;"Są zwierzęta aktywne w dzien i są takie ktore sa aktywne w nocy,czyli prosciej są dzienniki i...(zwierzęta nocne)"- a studenci"są dzienniki i nocniki" :D
Czego to można się nauczyc studiując biologie :)

AE Krakow. Wieczorowi. Jakis nudny wyklad. 10 osob na sali moze. Siedzimy w pare osob z tylu sali. Jedne kolega cos z kumpela dyskutuja, cos o pracy i kasie ogolnie. Nagle kumpel w zadumie, nieco sie zapominajac wypala dosc glosno do koleznaki:
- Ale wiesz co, nie jest dobrze... mam dlugi.
Na auli zapada cisza... Kolezanka ze smiechu prawie pod lawka, podobnie jak wykladowca i reszta ludzi. ;-)

2 rok moich studiów, akademik. koleżanka z piętra robiła grzeczną imprezę z grzecznymi gośćmi, postanowiliśmy zrobić jej niespodziankę , wpaść na imprezę z butelka po denaturacie wypełnioną wódka zabarwioną sokiem i sprawdzić ich reakcję. Poszukiwania były długie gdyż nigdzie owego trunku znaleźć nie mogliśmy, w końcu okoliczny menel pokierował nas na stację benzynową. Współlokatorka weszła do środka poszukując wzrokiem fioletowej buteleczki, w końcu znalazła i krzyczy "jest jest" z ogromnym uśmiechem na twarzy pobiegła w stronę półki, wzięła butelkę i żwawym krokiem uderza do kasy. I tu piękna rozmowa W(współlokatorka) S ( Sprzedawca)
W: Dobry wieczór
S: dobry wieczór
W:Ile to kosztuje ( wyciągając rękę w której trzymała denaturat)
S: cwaniara! nie wie ile kosztuje!
Padłam ze śmiechu.

w 1995 r przez rok uczyła nas niemca pani "prof" D@@@@ i mistrzostwem były teksty na klasówce:
"proszę nie szeptać................. . proszę nie rozmawiać ............. prosze nie krzyczeć........ ja was błagam nie biegajcie po klasie" :)