AE Krakow. Wieczorowi. Jakis nudny wyklad. 10 osob na sali moze. Siedzimy w pare osob z tylu sali. Jedne kolega cos z kumpela dyskutuja, cos o pracy i kasie ogolnie. Nagle kumpel w zadumie, nieco sie zapominajac wypala dosc glosno do koleznaki:
- Ale wiesz co, nie jest dobrze... mam dlugi.
Na auli zapada cisza... Kolezanka ze smiechu prawie pod lawka, podobnie jak wykladowca i reszta ludzi. ;-)
