Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

Egzamin z rachunku prawdopodobieństwa na informatyce UJ. Można było korzystać z kalkulatorów i każdy przyniósł swój. [S]tudent i [W]ykladowca:
S: Przepraszam, czy mogę pożyczyć kalkulator od kolegi?
W: A niby dlaczego? Przecież ma Pan swój.
S: No tak, ale ja mam taki bardzo prosty i on mi nie liczy pierwiastka...
głos z sali: Szeregiem przybliżaj! :D

Liceum, matematyka
<sorka> Pole możemy jeszcze obliczyć z tzw. "końskiego wzoru". (P=pr)
<koleżanka> Jak to "końskiego"?
<sorka> Co sie najczęściej mówi do konia?
<kolega 1> Wioo!
<sorka> A co jak koń ma sie zatrzymać?
<kolega 2> Stój chuju!
sorka zadbała o wakacje kolegi - czekał go komis z matmy

UTP w Bydgoszczy... ćwiczenia z ekologii...
Cisza w sali, wszyscy ciężko przepisują z folinki regółeczki... Cisze przerywa dzwięk wibrujcego telefonu,leżącego na ławce...
Po czym dr prowadzący zajęcia ze spokojem i powagą na twarzy:
- Mam nadzieję, że to tylko telefon...
[popłakaliśmy się] :D:D

Anatomia człowieka, tekst wypowiedziany z absolutną powagą:
"Stolce są ciemno zabarwione, podobnie jak kaszanka. Obie te rzeczy bowiem zawdzięczają swoją barwę krwi."

Politechnika Śląska, zaliczenie z pewnego przedmiotu. Na zaliczenie obowiązkowo trzeba było przynieść własnoręczne notatki, więc prowadzący prosi wszystkich na sali o pokazanie notatek. Wyciągają wszyscy z wyjątkiem jednej osoby.
Prowadzący:
- A pan co, nie ma notatek?
- No niestety nie...
- To niech któryś kolega panu pożyczy. (ktoś daje studentowi notatki) No widzi pan, teraz wszyscy mają.
I w taki oto sposób notatki wszystkich osób zostały sprawdzone.

Kilka tekstów profesora z wydziału IŚiE Politechniki Śląskiej. Podobno już nie wykłada. Teksty głównie z seminarek:

Prof. do studenta: "Po spotkaniach z tobą to będę sie musiał poddać terapii"

Do studenta: "Która skarpetkę pan najpierw ubiera?
Do tego samego studenta jakieś 10 min później: "Ale niech pan nie ma mi za złe: bardziej intymnie. Gdy pan ubiera majtki to którą nogę pan najpierw wkłada?"

Ogólnie na temat jak czegoś niewiadomo: "No bo tak jest jak to mawiają starożytni Rosjanie: who knows."

Do studenta (dyplomanta prof.) jak przyszedł wcześniej: "A ja nie myślałem ze dzisiaj przyjdziesz i nie mam zielonego segregatorka, w którym są rzeczy dla ciebie wiec przyjdź kiedy indziej."

Do tego samego studenta jak przyszedł oddać dysk: "I nie oddawaj mi dzisiaj dyskietki bo mi sie nie chce jej odkładać na biurko."

Ogólnie pod koniec semestru: "last but not least"

Przy prezentacji rożnych wzorów: "Dobry wzór to taki, który da sie zakryć kciukiem"

Omawianie rozruchów turbin: "Rozruch programowany to jak pieczenie babki z przepisu z książki kucharskiej"

Prof. zapomniał zabrać jakichś slajdów ze sobą do pracy - "Kupiłem małą torbę żeby tyle papierów nie nosić."

Na wykładzie Akademii Medycznej:
Prof: Co należy zrobić jak ktoś dostanie ataku padaczki (banalne oczywiście [1 rok bodajże])
Głos z końca sali : Dać ETOPIRYNĘ !
Prof: Kto to powiedział?
Glos z końca sali : Goździkowa !

Elektrotechnika. Prowadzący jak zwykle nie bardzo trzyma się tematu:

-Ci Psychologowie to są pizgnięci ludzie! Na szczęście większość z nich zdaje sobie z tego sprawę.
i chwilę później:
-Ci psychologowie co dwa lata mają spotkania z takim superwajzerem żeby sobie zrobić odtruwanie, ale to i tak niewiele zmienia bo ten superwajzer też jest pizgnięty.

niemiecki, mamy pisemnie odpowiedzieć na pytania.
nagle pani mowi: -pytanie czwarte może budzić niewiedze...
xD

Prowadzący do studentów:
- Mam dla Was dobrą wiadomość - jutro do 13 są godziny dziekańskie.
- Kurcze przychodzimy na ćwiczenia z metod właśnie na 13... - wyrwał się z odpowiedzią jeden ze studentów
- Nieliczni jeszcze przychodzą na mój wykład 3-godzinny wykład o 10 panie Bartku...
I zapanował śmiech :)