Autentyki - humor i rozrywka

Akademickie

(Nie)poważne teksty profesorów, ćwiczeniowców dzięki którym nauka staje się przyjemniejsza. Czyli autentyki z polskich uczelni wyższych jak i podstawówek, gimnazjów czy liceów. Zobacz czym potrafią zaskoczyć wykładowcy, ćwiczeniowcy i nauczyciele. Czasem zdarzają się kwiatki gdy student jest pytany (bardzo często) o jakąś prostą rzecz.

Subskrybuj RSS dla kategorii Akademickie.

Wszystkie teksty w kategorii "Akademickie": 833

Znienawidzona nauczycielka geografii podczas lekcji mówi do kolegi:
- O, a ten to taki gruby, ale wiadomo dlaczego. Do szkoły na rowerze jeździ! Tyłek przywiezie,tyłek zawiezie - zero ruchu!

Stało się to podczas mojej matury z j. polskiego. Byłem egzaminowany przez dwóch egzaminatorów: E1 i E2.
E1 - i co się śniło bohaterowi w związku z tą małą dziewczynką?
Ja - ona chciała się z nim przespać...
E1 - może nie tyle hmm... przespać co przyglądała mu się
E2 - LUBIEŻNIE!!
<egzaminator 1 dostał takiego ataku śmiechu że po chwili mi podziękowali i zakończyli egzamin> :P
historia prawdziwa :P

Dzwonek. Zajęcia się skończyły. Nauczycielka (matematyki) mając sprawę do pewnych uczniów mówi:
- Wszyscy niech wyjdą, a reszta niech zostanie.
Nikt nie wiedział co ma robić.

Stało się to niedawno temu, na zajęciach z j. Angielskiego. Kolega po dzwonku podszedł do nauczycielki (mistrzyni ciętej riposty) i zapytał:
-Proszę pani, ilę mi wychodzi na koniec roku?
Pani na to niewzruszona odpowiedziała:
-Jeśli ci wychodzi, a widzę że jakieś pięć centymetrów, to go szybko chowaj!
Klasa w śmiech, a kolega dopiero pod koniec zajęć dowiedział się o co chodziło :)

Nauczycielka: Piotr! Kiedy ta gęba Ci się zamknie?!
Piotr: Dopiero jak umrza.

Ostatnio mieliśmy kartkówkę z religii (w 1 klasie liceum). Obczaiłem co kumepl z grupy obok ma napisać. Zobaczyłem zadanie : "Religia jako rola.(w sensie ciężkiej pracy w polu)". A on genialinie napisał: "Bóg jest rolnikiem, a my wszyscy jesteśmy burakami". XD

Maj, ładna pogoda. Jest szansa, że skończymy wcześniej nudne ćwiczenia.

Pani profesor: Tak się zastanawiam, czy nie mam jeszcze państwu czegoś do powiedzenia...
głos z końca sali: Do widzenia.

skończyliśmy wcześniej.

Mamy historyczkę niewielkiego wzrostu, młodą, ogólnie wszyscy ją biorą za uczennicę :) Nigdy nie zauważamy, że wchodzi do klasy. Dzisiaj nie inaczej. Jest szum, wszyscy krzyczą, kolega macha atlasem i drze się: "Kto chce? Chce ktoś?" i takie tam. Na dodatek za otwartym oknem mamy jakąś budowę czy jakieś rury wymieniają, więc słychać pikanie cofającego wozu z jakimś piachem. Nagle nad to wszystko wybija się zagniewany głoś nauczycielki: "Czemu tak krzyczycie?! Cicho bądźcie! A ty?! Czym machasz?! Odłóż to! A tamten za oknem, po co cofa?! Nie może do przodu jechać?!"

Polonistka pani M. zniecierpliwiona do wygłupiającego się ucznia:
dziecko jakby Ci móżdżek wyjąć i mrówce włożyć to by grzechotało!:)

Rzecz dzieje się na lekcji w jednym z bydgoskich techników:
[K1] - kolega nr.1
[K2] - kolega nr.2
[P] - psor ;]

[K1] - A może on pójdzie to na tablicy zrobić jak taki jest teraz mądry?
[K2] - A CHCESZ W RYJ?
[K1] - Widzi pan profesor, już tylko mi grozić umie.
[P] - On Ci nie grozi, on Cię pyta.