Mamy historyczkę niewielkiego wzrostu, młodą, ogólnie wszyscy ją biorą za uczennicę :) Nigdy nie zauważamy, że wchodzi do klasy. Dzisiaj nie inaczej. Jest szum, wszyscy krzyczą, kolega macha atlasem i drze się: "Kto chce? Chce ktoś?" i takie tam. Na dodatek za otwartym oknem mamy jakąś budowę czy jakieś rury wymieniają, więc słychać pikanie cofającego wozu z jakimś piachem. Nagle nad to wszystko wybija się zagniewany głoś nauczycielki: "Czemu tak krzyczycie?! Cicho bądźcie! A ty?! Czym machasz?! Odłóż to! A tamten za oknem, po co cofa?! Nie może do przodu jechać?!"
