Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

W szpitalu ordynator robi obchód, wczesniej pielęgniarki poskarżyły się, że jedna z pacjentek - starsza osoba ma własny basen, a właściwie nocnik przyniesiony przez rodzinę. Podchodzi do owej osoby ordynator i mówi: proszę pani w szpitalu nie mozna mieć własnych basenów! i dodaje: to co zabierzemy go?? , starsza osoba po chwili zamyślenia odpowiada: tak można, on chyba nie był taki drogi.

Kumpel dwie doby jak napierdziela na kompie w jakies gry. Przychodze go wyciagnac na swierze powietrze. Stajemy przed domem,slonce oswietlilo plac ,wkolo zielono,a on mruzy oczy i mowi:
O k*rwa , ale grafika.

MTV Crips: W domu u Pudziana.
Pudziań wchodzi do swojej łaziernki, a za nim podąża kamera, odwraca się do kamery i powiedział: "No, tutaj rzadko bywam"

kumpel wchodzi do sklepu:
(kumpel) Dzien dobry czy jest KUbuś??
(ekspedientka) tak jest
(k)to prosze powiedziec że czekam przed sklepem:):)
Mina ekspedientki i reszty ludzi bezcenna a ja smieje sie z tego do dzis:):):)

Ostatnio kumpel podszedł do jakiegoś gościa z dzieckiem i pyta:
-To pana dziecko?
-Tak...- ze zdziwieniem.
-Jest pan pewien?
Mina gościa bezcenna. :D

Ostatnio mieliśmy mniejsze spotkanie rodzinne, w którym uczestniczył również dziadek, góral, który zawsze ma jakąś ciekawą przygodę do opowiedzenia. Z tych moim zdaniem najfajniejszych z ostatniego razu przytoczę 3:

Jest Wielkanoc, dokładniej Lany Poniedzałek, dziadek jedzie do nas na obiad pociągiem. Jest w naszych okolicach taka tradycja, że panowie "śmigają" (stąd nazwa śmigus) kobiety po nogach jałowcem lub specjalnym kijkiem, by były zdrowe. I właśnie dziadek siedzi sobie, w reklamówce jałowiec i do przedziału przysiada się jakaś niczego sobie babeczka. Dziadek, jak nakazuje obyczaj chciał ją od razu zdzielić po nogach, ale coś mu ciągle mówiło, że to nie najlepszy pomysł. I w tym dylemacie dojechał do ostatniej, docelowej stacji. Pani także wysiadła, ale jakie było dziadka zdziwienie, gdy od razu na peronie stanęła i wyciągnęła gazetki typu "Strażnica", była otóż świadkiem Jehowy. Kto wie, co by było gdyby dziadek zastosował na niej ten "pogański" zwyczaj.

Druga sytuacja odbywa się również w pociągu. Dziadek wracał właśnie skądśtam do domu. Nieopodal siedziała kobieta zanurzona w różnych papierach czy dokumentach. Pociąg powoli dojeżdżał do ostatniej stacji a ona wciąż grzebała w kartkach. Dziadek w obawie, żeby nie zapomniała wysiąść i nie pojechala z powrotem zwrócił jej uwagę na to, że za chwile koniec podróży. Na to powiedziała, że, wsiadła tu taka grupa wandalów, którzy krzyczeli i przeklinali tak, że nie zdążyła zrobić tego, co chciała. Następowało wyliczenie wszystkich wulgaryzmów, których młodzież używała. Dziadek bez zmrużenia oka odparł: "Widzę, że pani też bez problemów przechodzi to przez usta." Babce jakby mowę odebrało.

Trzecia historyjka ma miejsce w dość już dawnej przeszłości w wojsku czechosłowackim. W wojsku, jak wiadomo, przełożeni mają czasami tendencję zadawać podchwytliwe pytania, tylko po to, by móc kogoś "zglebić". Tak też było w tym przypadku. Porucznik zadał pytanie: "Żołnierze, czy seks to przyjemność, czy wysiłek?". Nikt nie wiedział, co by tu odpowiedzieć. Koledzy stojący przy dziadku, zaczęli go szturchać, bo znany był z biegłego umysłu. Dziadek mówi: "Panie poruczniki, mogę odpowiedzieć na Pańskie pytanie, ale niech mi Pan obieca, że nie pójdę za to siedzieć". Przełożony się zgodził, toteż dziadek kontynuuje: "Otóż sprawy mają sią tak- Kochanie się z Pańską córką to przyjemność, a z Pańską żoną to wielki wysiłek." Żołnierze buchnęli śmiechem, a porucznik krzyknął: "Zakuć i do paki na dwa dni!"

Wpadł do mnie ostatnio wujas. Posiedzieliśmy troche, pogadaliśmy w rodzinnym gronie i jakoś temat zszedł na moje drugie wujostwo. Spodziewają się oni czwartego dziecka. Mają już trójkę chłopców i chcieliby dziewczynkę, a jeszcze nie wiedzą jaka jest płeć spodziewanego potomstwa. Wujas podłapał temat i mówi tak:
"No to ja zarzucę taką stolarską metodą: z dziewczyną jest jak z deską- bierzesz dużą, rżniesz i wychodzą mniejsze"
Cała rodzina dosłownie padła.

Po pierwszym roku medycyny obowiązują praktyki pielęgniarskie. I ja takowe odbywałem, traf chciał, że w szpitalu dziecięcym. Któregoś razu znalazłem zarąbisty długopis, który u góry, tzn. po przeciwnej do piszącej części stronie, dziób, pióra, oczy itp. tak że wyglądał jak ptak. Odtąd aż do końca praktyk, nosiłem go w górnej kieszeni fartucha, tak że sympatycznie to wyglądało, łatwiej uzyskiwałem kontakt z dzieciakami itp.
W czasie praktyk zżyłem się bardzo z personelem, a jako że byłem wśród pielęgniarek i salowych jedynym facetem, nierzadko pomagałem w cięższych pracach.
Pewnego razu jedna z pań salowych poprosiła mnie o zmianę baniaka z wodą w automacie. Żeby to zrobić, musiałem najpierw ten baniak podnieść z podłogi na pewną wysokość. Wiedziałem, że gdy się schylę, długopis mi wypadnie. Poprosiłem więc ładnie panią salową, żeby mi go chwilowo przytrzymała, używając zupełnie niecelowo słów:
- Niech Pani potrzyma mojego "ptaka"...
Mina była bezcenna... oboje oczywiście wybuchnęliśmy śmiechem :)

znajoma szukała różowych bokserek dla kolegi na 18stke. nigdzie nie mogła takich znaleźć. w kolejnym już sklepie z bielizną:
- przepraszam, czy mielibyście różowe bokserki męskie?
(sprzedawczyni)- y.. nie... a tobie pewnie chodzi o takie specjalne bokserki..? takie śmieszne, na jaja...?
(przypadkowa panienka w sklepie)- no.. bokserki to zazwyczaj są na jaja..

scenka w sklepie:
dziewczyna: poprosze karte do telefonu
sprzedawca: ale jaka
dziewczyna: yyyy... do nokii...