Po pierwszym roku medycyny obowiązują praktyki pielęgniarskie. I ja takowe odbywałem, traf chciał, że w szpitalu dziecięcym. Któregoś razu znalazłem zarąbisty długopis, który u góry, tzn. po przeciwnej do piszącej części stronie, dziób, pióra, oczy itp. tak że wyglądał jak ptak. Odtąd aż do końca praktyk, nosiłem go w górnej kieszeni fartucha, tak że sympatycznie to wyglądało, łatwiej uzyskiwałem kontakt z dzieciakami itp.
W czasie praktyk zżyłem się bardzo z personelem, a jako że byłem wśród pielęgniarek i salowych jedynym facetem, nierzadko pomagałem w cięższych pracach.
Pewnego razu jedna z pań salowych poprosiła mnie o zmianę baniaka z wodą w automacie. Żeby to zrobić, musiałem najpierw ten baniak podnieść z podłogi na pewną wysokość. Wiedziałem, że gdy się schylę, długopis mi wypadnie. Poprosiłem więc ładnie panią salową, żeby mi go chwilowo przytrzymała, używając zupełnie niecelowo słów:
- Niech Pani potrzyma mojego "ptaka"...
Mina była bezcenna... oboje oczywiście wybuchnęliśmy śmiechem :)
