Wpadł do mnie ostatnio wujas. Posiedzieliśmy troche, pogadaliśmy w rodzinnym gronie i jakoś temat zszedł na moje drugie wujostwo. Spodziewają się oni czwartego dziecka. Mają już trójkę chłopców i chcieliby dziewczynkę, a jeszcze nie wiedzą jaka jest płeć spodziewanego potomstwa. Wujas podłapał temat i mówi tak:
"No to ja zarzucę taką stolarską metodą: z dziewczyną jest jak z deską- bierzesz dużą, rżniesz i wychodzą mniejsze"
Cała rodzina dosłownie padła.
