Ostatnio mieliśmy mniejsze spotkanie rodzinne, w którym uczestniczył również dziadek, góral, który zawsze ma jakąś ciekawą przygodę do opowiedzenia. Z tych moim zdaniem najfajniejszych z ostatniego razu przytoczę 3:
Jest Wielkanoc, dokładniej Lany Poniedzałek, dziadek jedzie do nas na obiad pociągiem. Jest w naszych okolicach taka tradycja, że panowie "śmigają" (stąd nazwa śmigus) kobiety po nogach jałowcem lub specjalnym kijkiem, by były zdrowe. I właśnie dziadek siedzi sobie, w reklamówce jałowiec i do przedziału przysiada się jakaś niczego sobie babeczka. Dziadek, jak nakazuje obyczaj chciał ją od razu zdzielić po nogach, ale coś mu ciągle mówiło, że to nie najlepszy pomysł. I w tym dylemacie dojechał do ostatniej, docelowej stacji. Pani także wysiadła, ale jakie było dziadka zdziwienie, gdy od razu na peronie stanęła i wyciągnęła gazetki typu "Strażnica", była otóż świadkiem Jehowy. Kto wie, co by było gdyby dziadek zastosował na niej ten "pogański" zwyczaj.
Druga sytuacja odbywa się również w pociągu. Dziadek wracał właśnie skądśtam do domu. Nieopodal siedziała kobieta zanurzona w różnych papierach czy dokumentach. Pociąg powoli dojeżdżał do ostatniej stacji a ona wciąż grzebała w kartkach. Dziadek w obawie, żeby nie zapomniała wysiąść i nie pojechala z powrotem zwrócił jej uwagę na to, że za chwile koniec podróży. Na to powiedziała, że, wsiadła tu taka grupa wandalów, którzy krzyczeli i przeklinali tak, że nie zdążyła zrobić tego, co chciała. Następowało wyliczenie wszystkich wulgaryzmów, których młodzież używała. Dziadek bez zmrużenia oka odparł: "Widzę, że pani też bez problemów przechodzi to przez usta." Babce jakby mowę odebrało.
Trzecia historyjka ma miejsce w dość już dawnej przeszłości w wojsku czechosłowackim. W wojsku, jak wiadomo, przełożeni mają czasami tendencję zadawać podchwytliwe pytania, tylko po to, by móc kogoś "zglebić". Tak też było w tym przypadku. Porucznik zadał pytanie: "Żołnierze, czy seks to przyjemność, czy wysiłek?". Nikt nie wiedział, co by tu odpowiedzieć. Koledzy stojący przy dziadku, zaczęli go szturchać, bo znany był z biegłego umysłu. Dziadek mówi: "Panie poruczniki, mogę odpowiedzieć na Pańskie pytanie, ale niech mi Pan obieca, że nie pójdę za to siedzieć". Przełożony się zgodził, toteż dziadek kontynuuje: "Otóż sprawy mają sią tak- Kochanie się z Pańską córką to przyjemność, a z Pańską żoną to wielki wysiłek." Żołnierze buchnęli śmiechem, a porucznik krzyknął: "Zakuć i do paki na dwa dni!"
