Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 1008

Poniedziałek. Dzień wcześniej mama prosiła mnie abym przekazał babci 400zł za to że opiekuje się bratem, taka comiesięczna pensja. W poniedziałęk rano babcia źle się czuła i chciała iść do domu więc pisze do mamy na gg:
Ja 10:02:39
Cześć
Ja 10:05:17
babcia się źle czuje i się chciała dowiedzieć czy może iść do domu
Ja 10:05:26
i żebym ja z maksem został
Mama 10:07:48
nie mam pojecia
Mama 10:07:55
daj babci te 400 zł
Ja 10:08:12
myślisz że pomoże??

*klientka*: Proszę podać mi wielkość bannera w centymetrach!
*grafik*: Nie da się proszę Pani, banner na jednym monitorze będzie miał kilka centymetrów a na telebimie nawet metry.
*klienta*: Ale proszę podać mi dokładny wymiar w centymetrach!
*grafik*: A mogę podać przedział?
*klientka*: Jeśli dokładny to tak.
*grafik*: O milimetry nie będziemy się sprzeczać.
*klientka*: Dobrze
*grafik*: Zakładając że najmniejszym urządzeniem na którym można wyświetlić państwa będzie stronę z bannerem - telefon z 3,5" monitorem, to około 12mm, oraz największe ekrany pod rzutnik mające 40 metrów i rozdzielczość 1024px to maksymalnie 33 metrów. Sumując od 12mm do 35m.
*klientka*: Pan sobie żartuje - to nie jest dokładna liczba!
*grafik*: Dokładniej nie da się. Moge Pani uśrednić zakładając że strona będzie wyświetlana na monitorze 17" i z rozdzielczością 1280px to będzie około 13cm.
*klientka*: Nie obchodzi mnie jaki to monitor ja chce mieć wymiar w centymetrach!

Któregoś dnia wbijam do siebie na uczelnie, po wpis od promotora. Dorwałem go gdzieś na korytarzu i w związku z tym nie miał przy sobie długopisu (ani ja). Poszedłem gdzieś pożyczyć i pierwszymi osobami które zobaczyłem było troje policjantów (co robili na uczelni nie wiem ) i pytam się kulturalnie o długopis. Jeden z nich szuka po kieszeniach i z takim tekstem:
- Wie Pan co nie mamy. My z tej połowy co umieją czytać...
I jak tu powiedzieć, że władza nie ma poczucia humoru.

lekcja religii, ksiądz mówi coś o satanistach...
Ksiądz:mieszkają w samotności, prowadzą odmienne życie, ubierają się na czarno...
Kolega: To księdza też już wciągnęli?
wszyscy w śmiech ;)

Spotkanie ze znajomymi po wakacjach, kazdy wspomina swoj wolny czas no i kolej na mnie....
- No , ale nikt nie przebije mnie i mojej Blony...(Blona-przyjaciolka)

z bloga znanego grafika

A więc pewnego pięknego, słonecznego dnia w tej samej firmie wpada klientka, z rozwianym włosem, dostarczyć zgodnie z umową materiały w formie elektronicznej, wali na stół z ryzę papieru zapisaną ręcznie, jakieś notatki, wycinki ...

*grafik*: Proszę Pani, ale te materiały wg. umowy powinny być dostarczone 2 tygodnie temu i w formie ELEKTRONICZNEJ.
*klientka*: To znaczy że ja mam je napisać w komputerze i przynieść?
*grafik*: Dokładnie tak.

Kobity nie ma ze 2 tygodnie, w końcu wpada zaganiana jak zwykle i trzask ryzę papieru wydruków na biurko ...

*grafik*: Co to jest?
*klientka*: Materiały!
*grafik*: Ale miały być w formie elektronicznej ...
*klientka*: Są, przepisałem na komputerze, wydrukowałam i oto one.
*grafik*: Ale "forma elektroniczna" to znaczy "plik", który ja teraz mógłbym otworzyć na swoim komputerze. Proszę ten plik z którego pani to wydrukowała zapisać nawet na dyskietkę i przynieść go nam.
*klientka*: ale ja nic nie zapisywałam, wydrukowałam i zamknęłam komputer ...

Klient siedzi obok monitora i dyryguje co, gdzie, w jakim kolorze, jakiej wielkości - ja zrezygnowany (projekt wygląda jak … 7 nieszczęść, embosiki na wszystkim nie wyłączając logo), chcąc jak najszybciej upartego klienta “zadowolić” zaczynam się zgadzać i nie spierać widząc że i tak to nie ma sensu. W pewnej chwili klient wymyśla aby wstawić mu jakiś element jeszcze …

*grafik*: nie da się wstawić tutaj tego.
*klient*: jak się nie da, ja płace, ja chce, ma się dać!
*grafik*: … Pan sprzedaje rury … a ja właśnie dom remontuje …
*klient*: to się świetnie składa [gęba rozpromieniona].
*grafik*: a więc potrzebuje rury o średnicy maksymalnie 5cm, miedziane i wie Pan co ścianki muszą mieć co najmniej metr grubości.
*klient*: ale takich rur się nie da zrobić!
*grafik*: jak się nie da, ja płace, ja chce, ma się dać!

Zrozumiał

<i> Stoję w kuchni, robię sobie kanapki. W salonie mama ogląda telewizję.
<mama> o, James Bond!
<ja> ooo, a gdzie?
<mama> a gdzieś w górach...
<ja> ...
<ja> ja o kanał pytam!

Matma. Mój najukochańszy przedmiot. Przede wszystkim dzięki srogiej, ale z powalającymi tekstami, nauczycielce.
Wszyscy siedzą w ławkach. Cisza. Za oknem chodzą chłopy i sprzedają kartofle, i dzwonią dzwoneczkiem. A na to taki jeden się wyrywa i takim dużym basem krzyczy:
- Zieeeemniaaki!
Klasa w rechot, pani patrzy na niego z politowaniem i w końcu mówi:
- To twoja przyszłość.
xD Normalnie się popłakałam xD

Babcia do dziadka, gdy zaczął mnie głaskać po włosach:
- Chodź już. I zabieraj te łapy od niej! Może tak samo lubi te macanki jak ja!
- Niee, to nie dlatego. Tylko trochę katar mam.
- To może ją jeszcze w dupe pocałuj, żeby ją przed balem zarazić!

P.S. Moja babcia zna więcej takich obrazowych złotych myśli :D